CGM

Zwycięzca The Voice Of Poland tłumaczy 12 punktów dla Izraela. „Taki jest ten system”

Internauci nie przekonani tłumaczeniami jurorów

2026.05.19

opublikował:

Jasiek Piwowarczyk 2026

Kontrowersje wokół finału Eurovision Song Contest 2026 wciąż nie cichną. Ogromne emocje wywołała decyzja polskiego jury o przyznaniu Izraelowi maksymalnych 12 punktów. Teraz głos w sprawie zabrał Jasiek Piwowarczyk, który próbował wyjaśnić, jak działa system głosowania European Broadcasting Union.

Jego wypowiedź spotkała się jednak z mieszanymi reakcjami internautów, którzy zarzucają jurorom zasłanianie się „algorytmem”.

Eurowizja 2026 pod znakiem politycznych emocji

Tegoroczna, jubileuszowa 70. edycja Eurowizji odbyła się w Wiedeń i od początku wzbudzała ogromne emocje. Jeszcze przed finałem pojawiały się protesty oraz apele o wykluczenie Izraela z konkursu w związku z konfliktem w Strefie Gazy.

Podczas występu reprezentanta Izraela Noam Bettan na arenie słychać było gwizdy i propalestyńskie okrzyki. Mimo tego utwór „Michelle” ostatecznie zajął drugie miejsce w konkursie.

Polskie jury pod ostrzałem internautów

Największe kontrowersje w Polsce wywołało przyznanie Izraelowi maksymalnej liczby punktów przez polskie jury. W skład komisji powołanej przez TVP weszli między innymi Viki Gabor, Filip Kuncewicz oraz Jasiek Piwowarczyk.

Po ogłoszeniu wyników jurorzy spotkali się z ogromną falą krytyki w mediach społecznościowych. Niektórzy internauci publikowali nawet obraźliwe komentarze i groźby.

Jasiek Piwowarczyk: „System głosowania jest skomplikowany”

W rozmowie z mediami Jasiek Piwowarczyk próbował wyjaśnić mechanizm działania systemu EBU.

„Ten system głosowania jest troszeczkę skomplikowany” – tłumaczył.

Juror podkreślił, że członkowie komisji nie podejmują wspólnej decyzji i każdy z nich głosuje indywidualnie oraz tajnie.

Według Piwowarczyka ostateczny wynik jest efektem działania systemu EBU, który łączy siedem niezależnych rankingów w jeden końcowy rezultat.

„Algorytm” znów w centrum dyskusji

Najwięcej emocji wywołały słowa jurora dotyczące wpływu algorytmu na końcową punktację.

Piwowarczyk zaznaczył, że możliwa jest sytuacja, w której kraj otrzymuje wysoką lokatę nawet wtedy, gdy nie wszyscy jurorzy oceniali go równie wysoko.

„Kraje, na które ktoś albo nawet nikt z jury nie zagłosował na pierwsze miejsce, mogą zająć pierwsze miejsce” – wyjaśniał.

W praktyce oznacza to, że system EBU premiuje utwory regularnie pojawiające się wysoko w rankingach wielu jurorów, nawet jeśli nie są ich absolutnym numerem jeden.

Internauci nie przekonani tłumaczeniami jurorów

Wypowiedź Jaśka Piwowarczyka wywołała kolejną falę komentarzy. Wielu internautów uważa, że tłumaczenie decyzji „algorytmem” brzmi mało przekonująco, szczególnie po ujawnieniu szczegółowych wyników głosowania.

Opublikowane dane pokazały bowiem, że:

  • jeden juror umieścił Izrael na 1. miejscu,
  • dwie osoby przyznały mu 2. miejsce,
  • jedna osoba 3. miejsce,
  • jedna osoba 5. miejsce,
  • jedna osoba 7. miejsce,
  • tylko jedna osoba dała Izraelowi ostatnią lokatę.

To właśnie dlatego część fanów Eurowizji uważa, że odpowiedzialność za wynik spoczywa przede wszystkim na jurorach, a nie na samym systemie przeliczania głosów.