Eldo wrócił wspomnieniami do 2006 roku i ujawnił, że jego decyzja o wydaniu albumu „27” w wytwórni MyMusic omal nie zakończyła się bójką z Mesem. W tamtym czasie współpraca z tą oficyną budziła duże kontrowersje w środowisku hip-hopowym.
Album „27” i kontrowersyjna decyzja
Pod koniec 2006 roku Eldo miał gotowy materiał, ale wciąż nie znalazł wydawcy. Jak wspominał w książce „To nie jest hip-hop. Rozmowy”, po kilku tygodniach bez efektów zdecydował się skontaktować z MyMusic – jako ostatnią opcją.
Szybko otrzymał odpowiedź oraz zaproszenie na rozmowę do Poznania. Wytwórnia zaproponowała mu pełną wolność artystyczną oraz warunki zgodne z jego wizją. Dla rapera był to korzystny układ, mimo że wiedział, iż decyzja o współpracy z MyMusic może wywołać negatywne reakcje.
Spór z Mesem w klubie
MyMusic było postrzegane jako kontynuacja UMC Records, a scena hip-hopowa wciąż żyła podziałami po erze tzw. „hip-hopolo”. Wydanie płyty „27” właśnie w tej wytwórni nie spodobało się części środowiska.
Najostrzej zareagował Mes. Jak relacjonował Eldo, w jednym z klubów doszło do ostrej wymiany zdań.
– Wyleciał do mnie z tekstem, że jestem frajerem i że za poznańskie pieniądze płytę wydałem – wspominał raper.
Choć sytuacja była napięta, ostatecznie nie doszło do rękoczynów.
Po latach bez żalu
Z perspektywy czasu Eldo nie żałuje swojej decyzji. Jak podkreślił, współpraca z MyMusic okazała się uczciwa i profesjonalna. Raper zaznaczył, że w Warszawie spotykał się z niekorzystnymi propozycjami, podczas gdy w Poznaniu panowały jasne zasady współpracy.
Album „27” obronił się muzycznie, a konflikt z Mesem nie przerodził się w trwałą wojnę na scenie. Dziś historia ta pozostaje jednym z ciekawszych epizodów w dziejach polskiego hip-hopu.