Noam Bettan, reprezentujący Izrael podczas Eurovision Song Contest 2026, po raz pierwszy publicznie odniósł się do protestów i buczenia, które rozległy się podczas jego występu w Wiedeń.
Artysta przyznał w rozmowie z BBC, że reakcja części publiczności była dla niego trudnym doświadczeniem i wywołała moment zaskoczenia.
Buczenie i okrzyki podczas występu Izraela
Podczas pierwszego półfinału Eurovision Song Contest 2026 występ Noam Bettan z utworem „Michelle” spotkał się z bardzo emocjonalną reakcją części widowni.
W hali słychać było buczenie oraz okrzyki „Free Palestine” i „Stop genocide”. Nagrania z wydarzenia szybko obiegły media społecznościowe, mimo że oficjalny przekaz telewizyjny miał częściowo tłumić dźwięki protestów.
Służby porządkowe interweniowały wobec osób zakłócających przebieg koncertu, a część protestujących została wyprowadzona z obiektu.
Noam Bettan przyznaje: „Był to mały szok”
W wywiadzie dla BBC Noam Bettan otwarcie przyznał, że słyszał reakcję publiczności podczas swojego występu.
Jak powiedział:
„Słyszałem buczenie i wszystko inne. To był moment typu ‘wow’. Mały szok”.
Artysta dodał jednak, że podczas występu próbował skupiać się na osobach, które go wspierały.
„Szukałem flag ludzi, którzy mnie kochają i chcą, żebym dał z siebie wszystko”.
Eurowizja 2026 pod ogromną presją polityczną
Tegoroczny Eurovision Song Contest 2026 należy do najbardziej kontrowersyjnych edycji konkursu od lat.
Udział Izraela od początku wywoływał protesty związane z wojną w Gazie. Część europejskich nadawców publicznych zdecydowała się nawet na bojkot wydarzenia.
Według medialnych doniesień w tegorocznej Eurowizji nie uczestniczą nadawcy z Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Islandii oraz Słowenii.
Reprezentant Izraela apeluje o powrót bojkotujących państw
Noam Bettan odniósł się także do decyzji państw bojkotujących konkurs.
Artysta stwierdził, że ich nieobecność jest stratą dla samej Eurowizji i wyraził nadzieję, że w przyszłości wrócą do udziału w wydarzeniu.
Podkreślił również, że jego celem jest „szerzenie światła” i skupienie się na muzyce zamiast politycznych konfliktów.
Kontrowersje wokół głosowania i ostrzeżenie od EBU
W ostatnich dniach Noam Bettan wywołał także dyskusję po publikacji wpisu zachęcającego fanów do oddawania na niego wszystkich dostępnych głosów w finale konkursu.
European Broadcasting Union uznała takie działania za niezgodne z duchem konkursu i nakazała usunięcie materiałów promocyjnych.
Artysta tłumaczył później, że nie był świadomy obowiązujących zasad i po interwencji organizatorów natychmiast usunął posty.
Izrael nadal w gronie faworytów
Pomimo protestów oraz ogromnych kontrowersji Noam Bettan pozostaje jednym z kandydatów do wysokiego miejsca w finale Eurovision Song Contest 2026.
Według wielu ekspertów utwór „Michelle” może znaleźć się nawet w czołowej piątce tegorocznego konkursu.