CGM

Przy okazji koncertów Taco pojawiło się tajemnicze odliczanie i kody QR. Okazało się, że na popularności Filipa wybić się chciał początkujący raper

"Akcja nie wyszła tak jak planowałem. Mleko się wylało i biorę to w pełni na klatę”

2026.06.04

opublikował:

Taco Hemingway OPENER_2023_PIOTR_TARASEWICZ_MAIN_CLUB2020_1-23

Foto: @piotr_tarasewicz / @cgm.pl

Wokół finału trasy koncertowej Taco Hemingway niespodziewanie wybuchła mała afera. Na kilka dni przed jednym z najgłośniejszych wydarzeń muzycznych roku w różnych miejscach zaczęły pojawiać się tajemnicze plakaty z kodem QR oraz odliczaniem, którego zakończenie wyznaczono dokładnie na moment rozpoczęcia koncertu rapera.

Wielu fanów było przekonanych, że chodzi o element specjalnej kampanii przygotowanej przez Taco lub zapowiedź nowego projektu związanego z artystą. Gdy licznik dobiegł końca, okazało się jednak, że za akcją stoi początkujący raper SZYNK3N, który w ten sposób promował własną EP-kę.

Tajemnicze plakaty rozpaliły wyobraźnię fanów

Przez kilka dni w mediach społecznościowych pojawiały się zdjęcia zagadkowych materiałów promocyjnych. Kod QR prowadził do strony internetowej z odliczaniem, a data zakończenia licznika idealnie pokrywała się z rozpoczęciem koncertu Taco Hemingwaya.

Dla wielu odbiorców był to oczywisty sygnał, że chodzi o akcję przygotowaną przez autora „Trójkąta Warszawskiego”. Wśród fanów pojawiały się spekulacje o premierze nowej muzyki, niespodziewanych gościach lub dodatkowych atrakcjach związanych z koncertem.

Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.

Zamiast Taco – premiera EP-ki młodego rapera

Po zakończeniu odliczania użytkownicy zostali przekierowani do nowej EP-ki artysty działającego pod pseudonimem SZYNK3N. To właśnie wtedy w sieci rozpoczęła się fala krytyki.

Internauci zarzucili młodemu twórcy, że celowo wykorzystał zainteresowanie koncertem Taco Hemingwaya, aby zwrócić uwagę na własną muzykę. W komentarzach pojawiały się opinie, że odbiorcy zostali świadomie wprowadzeni w błąd.

Wielu słuchaczy uznało, że granica między kreatywnym marketingiem a żerowaniem na popularności innego artysty została przekroczona.

„Brokuły i epety” wywołały kolejne kontrowersje

Dodatkowe emocje wzbudziła zawartość samego wydawnictwa. Szczególną uwagę przyciągnął utwór zatytułowany „Brokuły i epety”, który przez wielu został odebrany jako bezpośrednie nawiązanie do jednego z najbardziej rozpoznawalnych numerów Taco Hemingwaya – „Szlugi i kalafiory”.

Słuchacze zwracali uwagę nie tylko na podobieństwo tytułu, ale także na stylistykę projektu, sposób prowadzenia narracji oraz estetykę całego wydawnictwa.

W mediach społecznościowych pojawiły się komentarze sugerujące, że inspiracja twórczością Taco poszła zbyt daleko.

Pojawiły się oskarżenia o naruszenie praw autorskich

Najdalej idące zarzuty dotyczyły warstwy muzycznej. W internecie zaczęły krążyć porównania fragmentów utworów, a część użytkowników zaczęła sugerować bezprawne wykorzystanie elementów kojarzonych z twórczością Taco Hemingwaya oraz jego współpracowników.

Choć nie pojawiły się oficjalne informacje o jakichkolwiek działaniach prawnych, dyskusja szybko przeniosła się na platformę X oraz fora poświęcone polskiemu hip-hopowi.

To właśnie tam temat stał się jednym z najczęściej komentowanych wydarzeń ostatnich dni.

SZYNK3N zabrał głos

Wobec rosnącej krytyki raper postanowił opublikować obszerne oświadczenie, w którym przyznał, że akcja nie przyniosła efektu, którego się spodziewał.

„Nie będę owijał w bawełnę. Po czasie widzę, że akcja nie wyszła tak jak planowałem. Mleko się wylało i biorę to w pełni na klatę”.

Artysta odniósł się również do zarzutów dotyczących muzyki.

„Nie miałem na celu naruszenia praw autorskich Taco Hemingwaya, Quebonafide ani żadnego z producentów”.

Jak tłumaczył, wykorzystane sample pochodziły z ogólnodostępnych bibliotek dźwięków, a część materiału została przygotowana samodzielnie przez współpracującego z nim producenta.

„To miała być satyra”

Według SZYNK3NA cały projekt był eksperymentem i formą komentarza do współczesnej branży muzycznej.

„Pomysł polegał na tym, że obecnie wśród raperów i muzyków jest kopia na kopii. Postanowiłem opisać to w satyryczny i paradoksalny sposób, robiąc jednocześnie to samo i potępiając takie zachowania”.

Artysta przekonywał, że jego celem nie było pasożytowanie na popularności innych wykonawców, lecz zwrócenie uwagi na zjawisko kopiowania trendów i schematów obecnych w muzyce.

Fani pozostali sceptyczni

Wyjaśnienia nie przekonały jednak wielu słuchaczy. Znaczna część fanów Taco Hemingwaya podkreślała, że niezależnie od intencji sposób promocji projektu sugerował związek z koncertem lub działalnością rapera.

To właśnie wykorzystanie atmosfery oczekiwania wokół jednego z największych koncertów roku stało się głównym powodem krytyki. Dla części odbiorców cała akcja była sprytnym zabiegiem marketingowym, dla innych – próbą wybicia się kosztem jednego z najpopularniejszych polskich artystów.

Jedno jest pewne: o SZYNK3NIE zrobiło się głośno, choć prawdopodobnie nie w taki sposób, jak sam planował.