Wokół ślubu Roksany Węgiel i Kevina Mglej znów zrobiło się głośno. Podczas niedzielnego nabożeństwa w podkarpackiej Dydni duchowny miał publicznie poruszyć temat rzekomego braku opłaty za ceremonię, co szybko wywołało medialną burzę.
Słowa księdza z ambony
Według relacji uczestników mszy, ksiądz miał zwrócić się do wiernych, sugerując, że wokalistka nie uregulowała należności za ślub. W rozmowie z mediami duchowny odniósł się do sprawy krótko, podkreślając:
„Nie upominałem, tylko zwróciłem uwagę, ale to już nie ma znaczenia. Do widzenia”.
Choć wypowiedź była lakoniczna, wystarczyła, by temat błyskawicznie trafił na nagłówki portali i wzbudził ogromne zainteresowanie opinii publicznej.
Oświadczenie Kevina Mgleja
Na zarzuty zareagował mąż artystki, Kevin Mglej, który opublikował obszerne oświadczenie w mediach społecznościowych. Już na wstępie odniósł się do relacji z Kościołem:
„Wielu osobom postawienie mojej żony i mnie przeciwko Kościołowi byłoby bardzo na rękę. Niestety tak się nie stanie. Kościół jest i będzie dla nas bardzo ważny, ponieważ jest ukochany przez Pana Jezusa. Wspieramy wspólnotę Kościoła słowem, ale też finansowo od dłuższego czasu i będziemy wspierać dalej”.
Producent stanowczo zaprzeczył doniesieniom o zaległościach finansowych, podkreślając:
„Co do ślubu, jesteśmy z każdym rozliczeni. Szczerze mówiąc, aż nie chce mi się wierzyć, żeby w Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego jakikolwiek ksiądz rozmyślał o ślubie sprzed prawie dwóch lat. Jeżeli tak było, to ewidentnie pogubione zostały priorytety. Niemniej jednak, moim zdaniem jest to kolejna prowokacja mediów, bo ‘nazwisko mojej żony się dobrze klika’, a klikanie to kasa… Straszne. Wystarczy przez chwilę nie dawać powodu do pisania i już trzeba sobie powód wymyślić”.
Sprawa budzi wątpliwości
Cała sytuacja pozostaje niejasna – szczególnie że w sieci nie pojawiło się nagranie mszy, podczas której miały paść kontrowersyjne słowa. Na oficjalnym kanale parafii również brak transmisji z tego dnia.
Jedno jest pewne: temat ślubu Roksana Węgiel i Kevin Mglej ponownie rozgrzał media, a wersje wydarzeń przedstawiane przez obie strony znacząco się różnią.
