Belmondo odpowiada Kazowi Bałagane. „Każde umniejszanie mojej zasługi w tym jest absolutną bezczelnością i wprowadzaniem w błąd dosłownie milionów odbiorców”
Konflikt między Belmondo i Kazem Bałagane nabiera rozpędu. Po głośnym streamie Belmondziaka oraz serii mocnych wpisów ze strony Kaza, Młody G postanowił publicznie odpowiedzieć na zarzuty. Raper stanowczo zaprzeczył słowom byłego współpracownika i zarzucił mu przekłamywanie historii.
Belmondo: „Bałagane = Farmazon przez duże F”
Belmondo opublikował serię wpisów w mediach społecznościowych, w których odniósł się do wypowiedzi Kaza Bałagane. Już na wstępie nie szczędził mu mocnych słów.
„Bałagane = Farmazon przez duże F”.
To odpowiedź na wcześniejsze oskarżenia Kaza, który twierdził, że Belmondo nie był autorem wielu pomysłów kojarzonych z jego twórczością i korzystał z pomocy innych osób przy tworzeniu utworów.
Spór o slogan „Sos, ciuchy i borciuchy”
Jednym z głównych tematów odpowiedzi Belmondo było autorstwo kultowego hasła „Sos, ciuchy i borciuchy”.
Raper podkreślił, że to właśnie on jest odpowiedzialny za powstanie sloganu.
„Sos, ciuchy i borciuchy” to slogan, za który jestem odpowiedzialny.
Belmondo wyjaśnił również, że nazwa jednego z mixtape’ów powstała w oparciu o jego wers inspirowany angielskim zwrotem „money, hoes & clothes”.
„Kaz wprowadza miliony odbiorców w błąd”
Belmondo nie ukrywa, że nie zgadza się z narracją przedstawianą przez byłego współpracownika. Według niego umniejszanie jego roli jest zwyczajnie nieuczciwe.
„Każde umniejszanie mojej zasługi w tym jest absolutną bezczelnością i wprowadzaniem w błąd dosłownie milionów odbiorców.”
To bezpośrednia odpowiedź na wpisy Kaza Bałagane, który wcześniej przekonywał, że Belmondo nie potrafił samodzielnie pisać pełnych utworów, a także twierdził, że to on wymyślił nazwę projektu Mobbyn.
Konflikt Belmondo i Kaza Bałagane może się rozkręcić
Na razie Kaz Bałagane nie odniósł się do najnowszych słów Belmondo. Wymiana zdań pomiędzy dawnymi współpracownikami jest jednak coraz ostrzejsza, a fani zastanawiają się, czy internetowy konflikt przerodzi się w pełnoprawny beef.