Foto: @piotr_tarasewicz / @cgm.pl
Sting jasno deklaruje, że nie zamierza przechodzić na emeryturę w najbliższym czasie. Legendarny muzyk, znany z działalności w zespole The Police oraz solowej kariery, podkreśla, że nadal czuje silną potrzebę pracy i tworzenia.
W rozmowie dla programu CBS Sunday Morning artysta promował trasę koncertową swojego musicalu „The Last Ship”, zaplanowaną na 2026 rok.
„Lubię pracować” – Sting o podejściu do kariery
Podczas wywiadu Sting przyznał, że trudno mu wyobrazić sobie całkowite wycofanie się z życia zawodowego.
Muzyk powiedział, że:
- nie potrafi po prostu nic nie robić,
- nie nauczył się jeszcze odpoczynku w formie emerytury,
- obawia się momentu całkowitego zatrzymania.
Jednocześnie dodał, że w przyszłości chciałby sam zdecydować, kiedy zakończyć aktywność zawodową i „odpocząć na farmie”.
„The Last Ship” – musical inspirowany życiem artysty
Projekt „The Last Ship” jest szczególnie ważny dla Stinga, ponieważ został zainspirowany jego własnym dzieciństwem i doświadczeniami związanymi z przemysłem stoczniowym w Wallsend w Anglii.
Artysta jest autorem muzyki i tekstów do spektaklu, a także wciela się w jedną z ról – brygadzistę Jackie White.
Musical powraca na scenę i zostanie wystawiony w Metropolitan Opera House w Nowym Jorku 9 czerwca.
Sting o swojej karierze i przemianach
W rozmowie artysta podkreślił, że jest wdzięczny za swoją karierę popową, ale nie chce być definiowany wyłącznie przez lata największej popularności.
Sting zaznaczył:
- jego kariera była związana z konkretnym okresem życia,
- dziś chce rozwijać się artystycznie w innych kierunkach,
- nie chce być postrzegany tylko przez pryzmat 25-letniego muzyka.
Współpraca ze Shaggym
W rozmowie pojawił się również wątek współpracy z Shaggy, który występuje w „The Last Ship” jako Ferryman.
Sting pochwalił jego talent aktorski i energię sceniczną, podkreślając, że od razu wiedział, iż będzie idealny do tej roli. Shaggy z humorem przyznał, że Sting często miał rację co do jego możliwości scenicznych.