– Przez cały ubiegły tydzień siedziałem w studiu i kończyłem z nim ten album – opowiada Questlove w rozmowie z Billboard.com. – Zajmowało nam to blisko 18 godzin dziennie. Co prawda musiałem w międzyczasie iść do „Fallona” [„Late Night With Jimmy Fallon”, program TV, w którym The Roots rezydują – red.], ale po pracy w telewizji wracałem do studia. D`Angelo to jedyna osoba, dla której mogę dłubać przy partiach perkusyjnych do szóstej nad ranem. Nawet dla własnej kapeli nie byłbym tego w stanie zrobić. Jego album jest już w 99% gotowy.
Od czasu wydania „Voodoo” do D`Angelo przylgnęło wiele łatek: nowy Stevie Wonder, największe odkrycie od czasu Marvina Gaye`a itp. Questlove z kolei porównuje nowe dzieło wokalisty do klasycznej płyty Sly & The Family Stone „There`s a Riot Goin` On”.
– Ta płyta jest potężna. Jest funkowa. Ciężko będzie ją przełknąć. D`Angelo to jeden z tych wykonawców, którzy – w porządku – potrzebują trzynastu lat na nowy album, ale jednocześnie serwują takie dzieła, które będzie się zgłębiało przez kolejną dekadę – dodaje perkusista.
Questlove nie ma wątpliwości, że trzeci album D`Angelo zachwyci słuchaczy i natychmiast wpisze się do kanonu muzyki: – Jeśli coś można określić klasykiem po pierwszym odsłuchaniu, w tym przypadku będziecie potrzebowali zaledwie trzydziestu sekund na taki sąd. Biorąc pod uwagę to, że zaczęliśmy nagrywać w 2004 roku, a materiał mimo to wciąż brzmi, jakby wyszedł przed chwilą – dla mnie to jasny dowód, że mamy do czynienia z albumem ponadczasowym.
Perkusista dodał, że prace nad krążkiem będą toczyły się jeszcze przez najbliższe kilka tygodni. Być może już w przyszłym miesiącu artyści uchylą rąbka tajemnicy.