Foto: @piotr_tarasewicz. @cgm.pl
Ostatnio ponownie głośno zrobiło się o Katarzynie Kanclerz, niegdysiejszej „szarej eminencji” polskiego show-biznesu. Była dyrektorkaUniversal Music Polska znalazła się w centrum uwagi po wywiadzie, którego udzieliła jej dawna współpracowniczka, Maja Sablewska. Menadżerka Dody opowiedziała o kulisach feralnego występu Mandaryny w Sopocie w 2005 roku i wskazała na kontrowersyjne działania Kanclerz.
Katarzyna Kanclerz – szara eminencja polskiego show-biznesu
Katarzyna Kanclerz była dyrektorką generalną marketingu w jednej z największych polskich wytwórni muzycznych. W serialu dokumentalnym „DODA” artystka wspominała, że Kanclerz nie była chętna do podpisania z nią kontraktu i w pewnym momencie wręcz sabotowała jej karierę, stawiając na inną artystkę z wytwórni — Mandarynę.
Maja Sablewska podkreśla, że wiele się nauczyła od Kanclerz, ale pierwsze poważne wątpliwości pojawiły się przy okazji sopockiego festiwalu:
„Pierwszy raz, gdy poczułam, że coś jest nie tak, to moment, kiedy zaczęłam zajmować się Dodą i zespołem Virgin, a ona zajmowała się Mandaryną. I ta słynna historia z Sopotem, gdzie Kaśka ewidentnie spełniała swoje ambicje kosztem Mandaryny.”
Feralny występ Mandaryny w Sopocie
W 2005 roku wytwórnia wystawiła do konkursu o Bursztynowego Słowika zarówno Dodę i Virgin, jak i Mandarynę pod opieką Kanclerz. Sablewska przyznaje, że od początku widziała, iż występ Mandaryny nie był dobrym pomysłem, ale jej uwagi nie zostały wzięte pod uwagę:
„Jechałyśmy do Sopotu i czułyśmy, że nie mamy szans. Widziałam, ile Kaśka kasy przeznacza na to, żeby Mandaryna ten Sopot wygrała. Miałam 25 lat i zdałam sobie sprawę, że tu chyba nie chodzi o muzykę w ogóle. Że tu chodzi o nią, a nie o to, co powinno chodzić.”
Sablewska dodaje, że jej próba rozmowy z Kanclerz zakończyła się ostrą reprymendą:
„Dostałam straszny ochrzan od Kaśki, że w ogóle mam nie wypowiadać nawet pół słowa na ten temat, a już na pewno nie przy Marcie. Ona się na mnie tak wydarła, że nie zapomnę tego do końca życia.”
Złość wobec Michała Wiśniewskiego
Maja Sablewska wyjaśniła także, że działania Kanclerz miały wymiar osobisty:
„Postawiłam na swoim, postawiłam na to, żeby jednak nie skrzywdzić Marty, bo paradoksalnie wiedziałam, że najbardziej by ją skrzywdzono, gdyby ona wtedy wygrała. Bo ona to zrobiła na złość Michałowi i to była ta złość, którą ona lubiła w sobie pielęgnować.”
Według Sablewskiej, Kanclerz celowo chciała wykorzystać sopocki konkurs, by zaszkodzić ówczesnemu mężowi Mandaryny, Michałowi Wiśniewskiemu.
Maja Sablewska i jej doświadczenia w show-biznesie
Sablewska w wywiadzie przyznała, że mimo trudnych doświadczeń wiele się nauczyła, ale metody pracy Kanclerz budziły kontrowersje:
„Ja się od niej naprawdę wielu rzeczy nauczyłam, tylko to było ze skrajności w skrajność.”
Była menadżerka podkreśla, że w polskim show-biznesie często decyzje personalne i strategiczne mieszają się z ambicjami i emocjami, co widać było w przypadku sopockiego występu Mandaryny.