Foto: @piotr_tarasewicz / @cgm.pl
Chris Martin zabrał głos w sprawie słynnej „kiss cam”, która kilka tygodni temu wywołała ogromne poruszenie w internecie. Lider Coldplay potwierdził, że mimo głośnego skandalu z koncertu w Bostonie zespół nie zamierza rezygnować z tej atrakcji podczas trasy Music of the Spheres.
Chris Martin skomentował aferę z koncertu w Bostonie
Podczas koncertu w Hull wokalista nawiązał do wydarzeń z lipca, kiedy „kiss cam” uchwyciła byłego prezesa firmy Astronomer, Andy’ego Byrona, w czułym uścisku z dyrektor ds. personalnych Kristin Cabot.
Nagranie błyskawicznie obiegło media społecznościowe i wywołało falę komentarzy. Gdy para zorientowała się, że jest pokazywana na telebimach, próbowała ukryć się przed kamerą, co tylko spotęgowało zainteresowanie internautów.
„Będziemy robić to dalej”
Chris Martin z humorem odniósł się do całej sytuacji podczas występu w Wielkiej Brytanii.
Artysta zażartował z fanów obecnych również na koncercie w Bostonie, a następnie podkreślił, że zespół nie zamierza rezygnować z popularnego elementu swoich występów.
– Robimy to od bardzo dawna. Życie rzuca ci cytryny, więc trzeba zrobić z nich lemoniadę. Nadal będziemy to robić, bo chcemy poznawać naszych fanów – powiedział wokalista.
„Kiss cam” pozostanie częścią trasy Coldplay
Lider Coldplay wyjaśnił, że „kiss cam” od lat jest stałym elementem koncertów zespołu i ma przede wszystkim dostarczać publiczności dobrej zabawy oraz tworzyć wyjątkową atmosferę podczas występów.
Pomimo medialnej burzy grupa nie planuje żadnych zmian i nadal będzie wybierać zakochane pary spośród publiczności.
Skandal z Bostonu stał się viralem
Nagranie z koncertu w Bostonie w krótkim czasie zdobyło miliony wyświetleń i było szeroko komentowane na całym świecie. To właśnie ten incydent sprawił, że „kiss cam” Coldplay znalazła się w centrum zainteresowania mediów.
Jak jednak podkreślił Chris Martin, pojedyncza kontrowersja nie wpłynie na przebieg trasy koncertowej, a zespół zamierza kontynuować swoją tradycję podczas kolejnych występów.