fot. Karol Makurat
Kariera Dody jest naznaczona licznymi konfliktami. Załagodzeniu lub definitywnemu zakończeniu części z nich na pewno miał służyć organizowany przez wokalistkę koncert Artyści Przeciw Nienawiści. Dla części fanów na pewno niespodzianką było pojawienie się na koncercie MaRiny, ponieważ jej relacje z Dodą przez lata nie należały do najlepszych. Dlaczego? Doda opowiedziała o tym w ostatnim odcinku swojej audycji „Dodaphone”.
– Naprawdę bardzo nie lubiłam się z Mariną. Bardzo nieetycznie zachowywała się w stosunku do mnie z moją byłą menadżerką wcześniej i miałam bardzo dużo problemów przez nią. Później się wyśmiewały ze mnie, ale minęło parę lat, więc zapomniałam o tym – powiedziała artystka.
Doda nie chciała wdawać się w szczegóły, poruszyła natomiast wątek hejtu, który swego czasu spadł na MaRinę. Kiedy wokalistka związała się z Wojciechem Szczęsnym, z dnia na dzień stała się jednym z głównych celów ataków. Hejt nasilił się po tym, jak MaRina zaszła w ciążę.
– Pamiętam, że odbierałam nagrodę Plejady za jakieś tam x-lecie działalności i laska była w pierwszej ciąży. Po prostu to, jaki pojazd po niej robili w trakcie tej ciąży – mówiła Doda. – I ja w sumie nie miałam z nią żadnego kontaktu, ale weszłam na scenę i wiedziałam, że to będzie miało rozgłos to moje przemówienie. Więc poświęciłam tę przemowę, żeby ludźmi wstrząsnąć, żeby ta branża zaczęła negować tego typu zachowania – dodała.