Foto: @piotr_tarasewicz / @cgm.pl
Po kilku godzinach od premiery numeru „24/7”, Oki wypuscił swój diss skierowany w stronę Kinny’ego Zimmera. Kawałek nie ma tytułu i pojawił się jedynie na Instagramie, co sugeruje, że raper chce utrzymać beef w środowisku hip-hopowym, bez nadmiernego nagłaśniania go w mediach.
W nowym numerze Oki odbija argumenty Kinny’ego Zimmera z wcześniejszego dissu. Szczególnie podkreśla, że nie zgadza się na mieszanie jego partnerki w konflikt. Wersy takie jak „Za wplątywanie Bambi powinieneś dostać listwę” pokazują, że temat prywatny stał się centralnym punktem beefu.
Cały tekst utworu bez tytułu Okiego możecie sprawdzić poniżej.
O chuj tu chodzi, kurwa? (W Auchan)
Ty spałeś dwie godziny i wyszedł „DAREK”?
Ty myślisz, że naprawdę znasz powody, czemu ja Cię zaczepiłem, chłopie?
Oj, Kindżał — punchline’y z afer z TikToka?
Stary, to jest obrzydliwe, naprawdę
Ale chuj, no — pay the price, Atut zrobił z Ciebie werbla
Jak już tak nudzisz się, kasztanie, to ten rap sobie odpuść
Dużo bardziej pasujesz do tych disco polo chłopców
Szczerze? Wstyd mi Ciebie mieć jako jednego z oppsów
Zresztą oppsów, kurwa, jakich oppsów?
Bujasz się z oppsami Żaby, pytasz się, czy Ci zrobi „XL”
Quebo też mi wysłał screena, lecz on zrobił „XD”
Za wplątywanie bambi powinieneś dostać listwę, wiesz?
(Atut!) Zsamplował rozmazaną pizdę (Huh)
Wiedziałeś, że odpowiem już osiеm miesięcy temu
Pó-pół roku czekałеś, by wrzucić Bediego z Temu
Zakładaj na głowę kaptur (Na zjeżdżalnię spierdalaj)
Chyba że się coś zmieniło — ostatnio się nie przyznawał do Ciebie
Może pamiętasz? Byliśmy razem w studio
Kto tam wtedy był? Kogo spuściłeś jak gówno?
Nie wymienię ksywy, bo to szmato OG raper
Który jak tylko Cię zobaczy, to Ci wypierdoli w japę
Jedyne, czego się wstydzę, to ten gniot na Twoją płytę
Jeśli będzie fest, na którym gramy razem — zwijasz kitę
Jak Peja w ’09, bo nie pograsz sobie, bro
Waldi, jak tego słuchasz — albo ja, albo on
Dziękują mi Twoi fani — pierwszy track bez lokowania
Choć i tak jest o produkcie — świadczenia do odjebania
Jak kaleczysz te koncerty, moje wersy wyciszaj
By fani je krzyczeli — byś je, kurwo, usłyszał
Za-zacząłeś to, kasztanie — miałem ciężko wyjebane
Wyszło, że masz ghostwriterów, bo Ci było to pisane, wow
A co jeśli, cymbale, mamy to nagrane?
Jak do Ciebie zadzwoniłem i Balbina miała ramę
Dzwonisz do niej — piąta rano, bo Ci się coś ujebało
Spytaj swojej dziewczyny, czy jej się to podobało
Kimja, Ty się spłakałeś, że ja dałem Ci unfollow
Jak Ty, kurwa, to skleiłeś, że chodziło tu o młodą?
Ty mnie jedziesz, głupku, punchline’ami z TikToka
Jak masz dowód, że mi free pisał Quebo, to mi go pokaż
Wiesz, czemu unfollowałem? (Zapytaj Blond Boy Summer)
Multi zrobił to samo, lecz go nie znamedroppowałeś
To są Twoje największe premiery w życiu — gratulacje (Aha)
Szczerze, głupio mi, że złapałem się w tę ustawkę
Jak pierwszego nie poczułem, to musiałeś dać poprawkę
Znaczy, Kindżał, Ty musiałeś dać poprawkę?
Raz na ruski rok się odzywasz, Twoich tracków nie widać
Zaczepiasz dziewczynę, by ktoś w ogóle chciał to klikać
Może powiesz, co z Kapturem śpiewaliście na koncercie
Może powiesz, jakie wtedy były z tego konsekwencje
Może powiesz, czego Furia tak bardzo potrzebowała (Furia Cię potrzebuje)
Piszesz do mego ziomala
Ty debilu, Ty chcesz beefu czy pierwszego od lat featu?
Wpierdoliłeś te refreny — brakowało tylko klipu
Do studia prosto z Energylandii (Jazda)
Dzisiaj na Popkillery wpadaj, jak Ty taki szczery
Ty, jakbym nie odpowiedział, to byś, kurwa, nagrał trzeci?
Dosłownie to freestyluję, Ty musisz komuś to zlecić
Naprawdę przegiąłeś pałę i nie chodzi tu o rap
Pojechałem Ci to z głowy, to chyba prawdziwy rap, co?
Co? Jeśli dalej nie rozumiesz, czemu Cię nie lubię
Odpal se to jeszcze raz i nie zawracaj mi gitary, stary