Foto: @piotr_tarasewicz / @cgm.pl
Dave Grohl, frontman zespołu Foo Fighters, otworzył się na temat trudnego okresu w swoim życiu po tym, jak publicznie przyznał się do zdrady. Muzyk ujawnił, że od tamtego czasu intensywnie pracuje nad sobą, uczestnicząc w terapii nawet sześć dni w tygodniu.
„Musiałem wszystko wyłączyć” – Grohl o kryzysie
Artysta przyznał w rozmowie z „The Guardian”, że po ujawnieniu informacji o pozamałżeńskim dziecku musiał całkowicie odciąć się od bodźców zewnętrznych i skupić na sobie.
Jak podkreślił, był to moment, w którym „musiał się zatrzymać, usiąść ze sobą i przewartościować swoje życie”. Grohl zaznaczył, że był to proces trudny, ale konieczny.
Intensywna terapia – ponad 70 tygodni pracy nad sobą
Muzyk zdradził, że od ponad 70 tygodni uczestniczy w intensywnej terapii, co przekłada się na ponad 430 sesji. Jak sam przyznał, taka forma pracy nad sobą pomogła mu odzyskać równowagę emocjonalną i lepiej zrozumieć własne decyzje.
Grohl określił terapię jako proces ciągły, który zmienił jego sposób patrzenia na relacje, emocje i presję życia publicznego.
Presja sukcesu i „uzależnienie od osiągnięć”
W wywiadzie lider Foo Fighters odniósł się również do tematu presji sukcesu w branży muzycznej. Przyznał, że przez lata zmagał się z „uzależnieniem od osiągnięć”, co prowadziło do wewnętrznej pustki po osiąganiu kolejnych celów.
Jak wyjaśnił, brak zatrzymania się i refleksji nad sobą mógł przyczynić się do emocjonalnego chaosu, w którym się znalazł.
Relacja z rodziną i próba odbudowy zaufania
Dave Grohl podkreślił, że jego priorytetem jest odbudowa relacji z żoną i dziećmi. W przeszłości artysta mówił, że rodzina stanowi dla niego „kotwicę”, która pozwalała mu zachować równowagę w życiu.
Obecnie stara się naprawić zaufanie i skoncentrować na roli ojca oraz partnera.
Foo Fighters i dalsze plany
Pomimo osobistych trudności, Foo Fighters pozostają aktywni muzycznie. Zespół zapowiedział nowy album oraz kolejne trasy koncertowe w Europie, Ameryce Północnej oraz Australii i Nowej Zelandii.
Nowy materiał ma łączyć energię „starych czasów” z bardziej dojrzałym podejściem do tworzenia muzyki.