CGM

Muniek zwolnił Sidneya Polaka SMS-em, bo tak doradzili mu lekarze: „Jest emocjonalnym człowiekiem, bardzo wrażliwym”

„Dziesięć lat temu, bym to może inaczej zrobił”.

2026.03.19

opublikował:

Muniek zwolnił Sidneya Polaka SMS-em, bo tak doradzili mu lekarze: „Jest emocjonalnym człowiekiem, bardzo wrażliwym”

fot. mat. pras.

Decyzja o odejściu Sidneya Polaka z zespołu T.Love wywołała duże poruszenie wśród fanów. Perkusista, który był związany z grupą przez 35 lat, pożegnał się z nią w atmosferze kontrowersji – głównie ze względu na formę przekazania tej informacji.

„To były dwie bardzo bolesne decyzje”

Do sprawy odniósł się lider zespołu, Muniek Staszczyk, który nie ukrywał, że rozstanie było dla niego trudne.

„To były dwie bardzo bolesne dla mnie decyzje i to nie jest jakaś ściema. Rozstaliśmy się z Sidneyem, który grał z nami 35 lat” – powiedział w wywiadzie dla Polsatu.

Jak dodał, decyzja została podjęta z myślą o przyszłości zespołu:

„Czasem tak jest, że coś musisz zrobić dla dobra zespołu. Są osoby trudne, a bardzo też utalentowane”.

Muzyk obrazowo podsumował sytuację, zaznaczając, że w grupie musi panować równowaga:

„W zespole nie może grać dziesięciu Lewandowskich”.

Dlaczego padło na SMS?

Najwięcej emocji wzbudził fakt, że Polak dowiedział się o zakończeniu współpracy przez wiadomość tekstową. Staszczyk wyjaśnił powody takiej decyzji.

„Jest emocjonalnym człowiekiem, bardzo wrażliwym. Nie chciałem spotkania, bo lekarze mi zabronili takich spotkań, gdzie jest za dużo emocji, bo to było bardzo trudne” – tłumaczył.

Dodał również, że z perspektywy czasu zrobiłby to inaczej:

„Dziesięć lat temu, bym to może inaczej zrobił”.

Jednocześnie przeprosił za formę, przyznając:

Za formę przepraszam, bo forma nie była najlepsza, ale ja się tak w ogóle komunikuję”.

Wcześniejsze napięcia i „koło ratunkowe”

Z wypowiedzi muzyka wynika, że decyzja o rozstaniu nie była nagła. Staszczyk zdradził, że wcześniej dawał perkusiście szansę na rozwiązanie problemów.

„Nigdy nikogo bez powodu nie zwolniłem. Sidney, mówiąc krótko, dostał koło ratunkowe ode mnie dwa miesiące wcześniej, bo narozrabiał z jednym z kolegów” – ujawnił.

Jak podkreślił, konflikt nie został rozwiązany:

„Powiedziałem, że musi to załatwić”.

Choć sprawa wciąż budzi emocje, wszystko wskazuje na to, że to definitywny koniec jednej z najważniejszych współprac w historii T.Love.