Temat śpiewania na żywo podczas telewizyjnych imprez sylwestrowych co roku rozpala internetowe dyskusje. Widzowie bacznie obserwują występy gwiazd i bezlitośnie wyłapują momenty, w których – ich zdaniem – pojawia się playback. W tym roku szczególne emocje wzbudziły koncerty transmitowane przez największe stacje, a do całej sprawy postanowiła odnieść się sama Doda, która wprost wyjaśniła, jak wygląda kulisy takich wydarzeń.
Sylwester w telewizji – wielkie show i wielkie oczekiwania
Sylwester to dla stacji telewizyjnych jeden z najważniejszych dni w roku. TVP, Polsat czy TV Republika rywalizują o miliony widzów, zapraszając największe gwiazdy polskiej i zagranicznej sceny. Zanim jeszcze artyści wyjdą na scenę, media rozpisują się o gażach, a po występach w sieci zaczyna się analiza każdego dźwięku i gestu.
W tym roku szczególnie głośno było o występie Thomasa Andersa, któremu internauci zarzucili śpiewanie z playbacku. Oliwy do ognia dolały doniesienia o jego wysokim honorarium, co tylko spotęgowało krytykę.
Doda tłumaczy kulisy: „To niewykonalne technicznie”
Podczas „Sylwestra z Dwójką” Doda udzieliła wywiadu „Telemagazynowi”, w którym wprost odniosła się do zarzutów dotyczących playbacku. Jak podkreśliła, sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana, niż może się wydawać widzom przed telewizorami.
– Nie wszystkie występy są z playbacku, ale prawda jest taka, że wszystkie podkłady są z playbacku, a instrumentaliści również grają do wcześniej przygotowanych ścieżek – wyjaśniła wokalistka.
Artystka zaznaczyła, że przy tak dynamicznym harmonogramie imprezy – gdzie wykonawcy zmieniają się co kilka minut – podpinanie pełnego zaplecza technicznego dla każdego zespołu byłoby niemożliwe. Dochodzą do tego warunki atmosferyczne:
– Mróz sprawia, że instrumenty się rozstrajają. To wszystko razem jest po prostu abstrakcją – dodała.
„Organizatorzy proszą o full playback”
Najbardziej zaskakującą częścią wypowiedzi Dody było jednak to, że w wielu przypadkach to nie artyści decydują o formie występu.
– Bardzo często organizatorzy proszą, żeby to był full playback – przyznała. – Dla nich łatwiej jest przetransmitować gotowy plik dźwiękowy, niż próbować na żywo ustawiać proporcje dźwięku przy każdej zmianie wykonawcy. Inaczej mogłoby to być nieznośne dla widza.
Jednocześnie Doda zaznaczyła, że są artyści, którzy mimo wszystko uparcie chcą śpiewać na żywo, a różnicę można bez trudu usłyszeć.