Finalistka polskich preselekcji do Eurowizji 2026, Basia Giewont, nie kryje rozczarowania decyzjami TVP dotyczącymi organizacji eliminacji. Jej utwór „Zimna woda” znalazł się w gronie ośmiu finalistów, jednak tym razem występy nie zostaną pokazane na żywo.
„Jestem zażenowana. To nie jest w porządku”
Giewont wprost przyznała, że brak występów na żywo oraz brak oficjalnej konferencji prasowej to poważne utrudnienia dla artystów:
„Jestem zażenowana. Uważam, że to jest nie w porządku i to nie będzie do końca transparentne. Jest mi bardzo przykro, bo to jest nasza siła w wykonaniach na żywo. Robimy to zawsze z klasą, na poziomie i „fest”, jak to się mówi po góralsku.”
Artystka podkreśliła, że nagrane wcześniej występy odbierają konkursowi autentyczność i możliwość bezpośredniego kontaktu z publicznością.
Eurowizja mimo wszystko
Mimo krytyki, Basia Giewont zapewnia, że uczestnicy starają się przygotować jak najlepiej do nagrań zaplanowanych na 28 lutego i 1 marca, a emisja programu preselekcyjnego TVP odbędzie się 7 marca 2026 roku.
„Jak sportowcy czekają na Olimpiadę, tak my czekaliśmy na te preselekcje. I jak sportowcy biorą udział w igrzyskach, tak my chcemy wziąć udział w Eurowizji.”
Kontrowersje w tle
Brak możliwości występu na żywo i ograniczona promocja finalistów to zmiany, które budzą emocje wśród uczestników i fanów Eurowizji. Basia Giewont jest jednym z głównych głosów, który publicznie podkreśla, że takie decyzje wpływają na postrzeganie konkursu i jego transparentność.