Foto: @piotr_tarasewicz
Zara Larsson stanęła w obronie swojej koleżanki z branży, Chappell Roan, krytykując falę hejtu, która – jej zdaniem – wynika głównie z seksizmu.
Kobiece granice wywołują kontrowersje
W wywiadzie dla The Guardian, Larsson podkreśliła, że Roan spotyka się z nieproporcjonalnym hejtem:
„Im więcej ludzi jej nienawidzi, tym bardziej ja ją cenię. Nie podoba mi się, jak jest traktowana.”
Artystka zwróciła uwagę, że kobiety często spotykają się z krytyką, gdy stawiają granice.
„Mężczyźni mogą popełniać przestępstwa, a ludzie ich chwalą, ale gdy kobieta mówi: 'Przestań mnie śledzić,’ to staje się to kontrowersyjne. Po prostu nienawidzicie kobiet,” stwierdziła Larsson.
Kontrowersje wokół Chappell Roan
Chappell Roan wcześniej porównywała sławę do „przemocowego byłego męża” i regularnie krytykowała nieodpowiednie zachowanie fanów i branży muzycznej. Wielokrotnie zwracała uwagę na „drapieżne zachowania” tzw. superfans, w tym niezgodne z konsensusem kontakty fizyczne i społeczne, a także na nachalne działania fotografów na czerwonym dywanie podczas VMAs.
Zara Larsson o sławie i uwadze publicznej
Larsson przyznała, że sama czerpie satysfakcję z uwagi mediów.
„Kiedy byłam młodsza, myślałam: 'Nie mogę się doczekać, aż paparazzi będą przed moim domem,’” powiedziała, dodając, że podobnie jak Addison Rae traktuje to jako formę gry i performansu.
Doświadczenia Larsson z backlash
Raperka podzieliła się też doświadczeniami osobistymi – po żartobliwym wpisie o aborcji na TikToku straciła kontrakt reklamowy wart 3 miliony dolarów.
„Było to największe w moim życiu brand deal, który straciłam. Powiedziałam sobie: 'OK, przegrywy!’”
Kontrowersje wokół incydentu w Brazylii
Obrona Roan przez Larsson nastąpiła po kolejnej fali krytyki wobec piosenkarki związanego z incydentem w São Paulo. Podczas festiwalu Lollapalooza Brasil, córka piłkarza Jorginho, Ada Law, rzekomo została spłoszona przez ochronę podczas spotkania z Roan, co wywołało kontrowersje i zakaz występu artystki w jednym z największych wydarzeń muzycznych w Rio.
Raporty sugerują jednak, że część negatywnej reakcji była napędzana przez boty w sieci, a Roan sama twierdziła, że incydent nie miał miejsca.