fot. mat. pras.
W najbliższy weekend odbędzie się gala wręczenia Fryderyków. Vito Bambino nie czeka w tym roku na statuetki, ponieważ nie miał żadnych nominacji. Czekał za to w 2024 r. i kiedy mimo ośmiu nominacji nie przyznano mu żadnej nagrody, gorzko to komentował.
– W zeszły piątek byliśmy z załogą na rozdaniu Fryderyków – imprezie, której nigdy wcześniej nie przypisywałem większego znaczenia… lecz nie tym razem. Po ośmiu nominacjach urodziła się we mnie myśl, że może nadszedł moment, w którym to ojczysta branża otwiera się na nas… na mnie. Dałem się omamić. Nawet czułem jakiś rodzaj dumy. Dosłownie na moment opuściłem gardę – tylko po to by dostać plombę prosto w ryj. W sumie to bardziej serię uderzeń – komentował.
Upragniony Fryderyk dla Vito
Teraz Vito doczekał się upragnionego Fryderyka, choć trzeba od razu zaznaczyć, że nie otrzymał go od gremium przyznającego wyróżnienia. Artysta dostał statuetkę w prezencie od Katarzyny Nosowskiej po tym, jak poszedł na nagranie odcinka podcastu „Bliskoznaczni”, który wokalistka prowadzi z synem – Mikim Krajewskim.
– Kasiu, jest mi bardzo, bardzo miło. Od autorki dla autora – jedyny, który coś znaczy – skomentował w stories na Instagramie Vito, prezentując Fryderyka z 1996 r.