fot. mat. pras.
Świat muzyki rockowej i heavy metalu żegna Phil Campbell, który zmarł w wieku 64 lat. Gitarzysta odszedł spokojnie po długiej i trudnej walce w szpitalu, po skomplikowanej operacji.
Rodzina Campbella w swoim oświadczeniu wspomniała, że był oddanym mężem, wspaniałym ojcem i dumnym dziadkiem, którego wnuki pieszczotliwie nazywały „Bampi”. Podkreślono także, że jego muzyczne dziedzictwo pozostanie na zawsze, a sam Phil był człowiekiem pełnym życia i humoru, który potrafił rozświetlić każde towarzystwo.
Od Bristolu po światowe sceny
Phil Campbell urodził się w Pontypridd w Walii. Dołączył do legendarnej grupy Motörhead w 1984 roku i grał w niej aż do 2015 roku, kiedy zespół zakończył działalność po śmierci frontmana Lemmy Kilmister.
Wraz z zespołem Campbell współtworzył ikoniczne hity heavy metalu, w tym niezapomniane:
-
Ace of Spades
-
„Overkill”
-
„Killed by Death”
Jego charakterystyczny styl gry na gitarze oraz energia sceniczna uczyniły go legendą muzyki rockowej.
Phil Campbell po Motörhead
Po zakończeniu działalności Motörhead, Campbell kontynuował karierę z własnym zespołem – Phil Campbell and the Bastard Sons, w którym grał razem ze swoimi trzema synami.
Jeszcze niedawno wystąpił na wyprzedanym koncercie w Y Muni Arts Centre w Pontypridd, pokazując, że do ostatnich dni pozostawał aktywny i oddany muzyce.
Wspomnienia i hołdy
Zespół Motörhead pożegnał Campbella jako „olbrzymi promień światła”, podkreślając jego poczucie humoru, serce i pasję do życia. Muzyka i historie z jego udziałem pozostaną w pamięci fanów na całym świecie.
Również niemiecka wokalistka Doro Pesch wyraziła żal, mówiąc, że było zaszczytem znać Campbella osobiście i nazwać go przyjacielem.
Phil Campbell pozostaje ikoną gitarowego heavy metalu – jego wkład w Motörhead i całe środowisko muzyczne będzie wspominany przez kolejne pokolenia fanów.