Edyta Górniak zdobyła się na bardzo osobiste wyznanie. W programie „Portret”, prowadzonym przez Michała Dziedzica na Pudelku, artystka opowiedziała o trudnym dzieciństwie i doświadczeniach przemocy, które – jak sama przyznaje – odcisnęły ogromne piętno na jej życiu.
„To była przemoc” – szczere wyznanie Górniak
W rozmowie padły mocne słowa. Dziennikarz przypomniał, że przez wiele lat była zamykana w pokoju i praktycznie nie wychodziła z domu poza szkołą.
– To jest przemoc – zauważył prowadzący. – Wiem – odpowiedziała krótko Górniak.
Wokalistka przyznała, że z perspektywy czasu widzi swoje dzieciństwo zupełnie inaczej.
„Dziś to byłaby sprawa karna”
Artystka nie ma wątpliwości, że dziś takie zachowania spotkałyby się z reakcją prawa:
– Myślę, że dzisiaj, gdyby tak było, moi rodzice poszliby do więzienia – powiedziała.
Podkreśliła jednocześnie, że zmieniła się świadomość społeczna i podejście do wychowania dzieci.
Lata izolacji i samotności
Jednym z najbardziej poruszających wątków była opowieść o wieloletniej izolacji. Górniak wyznała, że przez około dziewięć lat była zamykana w domu.
Zdarzało się, że gdy rodzice wyjeżdżali, opiekę nad nią przejmowała sąsiadka, która przynosiła jej jedzenie.
– Dopiero z pana reakcji widzę, jaki to jest absurd – przyznała.
Granice i niewypowiedziane historie
W trakcie rozmowy pojawił się także temat jeszcze trudniejszych doświadczeń z jej młodości. Artystka zdecydowała jednak, że nie chce do nich wracać.
Podkreśliła, że świadomie wybiera, które fragmenty swojej historii ujawnia publicznie, a które pozostają prywatne.
– Jest bardzo dużo wątków, których nie ujawniłam. Wybrałam najtrudniejszą ścieżkę – wybaczenie – zaznaczyła.