CGM

Lider Variete ostro o Fryderykach dla Kasi Lins. Ralph Kaminski odpowiada

Mocna dyskusja na temat najważniejszych nagród branży muzycznej

2026.05.27

opublikował:

Fryderyki 260526 foto @piotr_tarasewicz @cgm.pl

Foto: @piotr_tarasewicz / @cgm.pl

Grzegorz Kazimierczak, lider Varitete komentuje Fryderyki

Kilka słów o Fryderykach 2026.

Nie chcę, żeby to, co napiszę, było odebrane jako głos zawiedzionego artysty, który nie dostał nagrody, ale kilka rzeczy na wczorajszej gali mnie zaniepokoiło; kilku nie rozumiem — a pisząc te słowa — porządkuję sobie wrażenia w głowie. Poza tym nie jestem częścią tego branżowego mainstreamu i z tego powodu, jak i z powodu naturalnych predyspozycji, mogę sobie pozwolić na narysowanie większego obrazka. Mam też potrzebę znalezienia prawdy o tym całym przedsięwzięciu.

Nasz zespół, Variete dostał w tym roku, drugą z rzędu, nominację do tej nagrody. W tym roku, za płytę „ Sieć Indry” (w kategorii płyta roku/muzyka alternatywna), a cztery lata wcześniej, za album „Dziki książę”, w kategorii muzyka literacka i poetycka (z jakiś powodów zlikwidowano już tę kategorię).

Te dwie nominacje cieszą nasze serca i są odbierane jako sukces zespołu. Musieliśmy na nie trochę poczekać, dostaliśmy je za dziesiątą i jedenastą, z kolei, płytę zespołu.
Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się, że dostaniemy Fryderyka w tym roku . W naszej kategori były „Kury”, świetne wrocławskie „Błoto”, czy zespół naszego niegdysiejszego, cudownego, saksofonisty Kuby Więcka „Hoshi” i spodziewałem się że komuś z nich przypadnie ona w udziale, dostał ją jednak Michał Fox Król – trudno mi uwierzyć , że ludzie z branży, najwięcej głosów oddali właśnie na tak bezbarwną – jak same wystąpienie MIichała na gali – muzykę.

I tu zaczęło się moje poczucie, że coś jest nie tak z tą nagrodą.

Zaczęło się szeroko. Krzysiek Zalewski, z może nienajlepszą piosenką, ale wspaniale zrealizowaną, jak zresztą cała gala w hali Transcolor w Szeligach, rozpoczął show. Niestety później dołączył do Gabi Drzewieckiej i przepoczwarzył się na konferansjera. Artyści zazwyczaj nie powinni tego robić. To, że jest się świetnym wokalistą, nie przekłada się zazwyczaj na to, że jest się świetnym konferansjerem. Żle to robi samemu artyście, rozwadnia i rozmazuje jego wizerunek. Nie rób tego więcej, Krzyśku! Kiedy Gabi Drzewiecka pierwszy raz powiedziała o dość przeciętnym wykonaniu, że było genialne, jeszcze jakoś to przełknąłem, ale kiedy powtórzyło to kolejny i kolejny raz, zrobiło mi się niedobrze. Kogo interesuje zdanie Gabi Drzewieckiej i kto dał jej prawo do wypowiadania swoich opinii o artystach, w czasie trwania gali! Obawiam się niestety, że takie prawo dała sobie sama. Konferansjerka więc leżała. Jasnymi punktami byli jedynie zaproszeni goście. Z wdziękiem i wyczuciem wręczali nagrody kolejnym laureatom.

Trzy Fryderyki dostała Kasia Lins, za covery Republiki. Kilka lat temu Fryderyka, również za covery Manamu, dostał Ralf Kamiński (zresztą w tej samej wówczas co my kategorii, muzyka literacka i poetycka); już wtedy wszystko się w mnie burzyło — jak można premiować kogoś za robienie coverów w zestawieniu z artystami, którzy proponują utwory oryginalne. Droga branżo, czy naprawdę tak głosowałaś? Właściwie w przypadku Ralfa Kamińskiego Fryderyka powinna dostać Kora, a w przypadku Kasi Lins, Grzegorz Ciechowski – niestety w chwili przyznania Fryderyków oboje grali już w innej orkiestrze. Znałem Ciechosia , Bydgoszcz – Toruń – blisko, próby, festiwale, rozmowy, wiadomo. Widziałem wiele oryginalnych wykonań „Bikini”, które „scoverowała” artystka, proszę Państwa, nie ma porównania, w Ciechowskim były pasja, siła i charyzma, a tu jedynie widowiskowa parafraza. Droga branżo czy naprawdę idziesz tym kierunku i nagradzasz jedynie poprawnych odtwórców, nie doceniając oryginalnych artystów, Atystka otrzymała również Fryderyka w kategorii „Artysta Roku” naprawdę nie mogę tego rozumieć , nie chce mi się wierzyc , że to właśnie ona otrzymała największą liczbę głosów( a nie na przykład Bedoes – wiadomo za co) ..,. a to wszystko z towarzyszeniem szeptów Gabi Drzewieckiej genialne, genialne, genialne…

Piotr Rogucki jest fajnym gościem, ale umieszczenie Comy w kategorii płyta roku/metal wraz z Behemotem czy Hostią było nadużyciem. Jednak fakt, że wygrali tę kategorię, jest dla mnie kolejnym dowodem braku wiarygodności tej nagrody. Sam Rogucki, odbierając statuetkę, tłumaczył się niejako z jej otrzymania w tej kategorii. Obserwowałem stoliki, przy których siedzieli chłopaki z metalowych kapel, tak samo jak ja, zastanawiali się, co właściwie tutaj robią, w miejscu, gdzie nie ma szans na prawdziwie nowatorską i odważną sztukę, gdzie zwycięża zalana sosem blichtru przeciętność, a odwaga wyraża się co najwyżej w przerysowanych kreacjach i makijażach. Nie tu, tu nie znalazłem wzruszeń i uniesień, które daje obcowanie ze sztuką i artystyczną prawdą.

Dobrze że gala wróciła do Warszawy, jak już pisałem, produkcja wizualnie i dźwiękowo była znakomita, nowoczesna i zwarta. Organizacyjnie też trudno byłoby cokolwiek zarzucić. Dobrze, że „Złotego Fryderyka” dostali Lady Pank (pierwszy Fryderyk w historii zespołu, sic!) należał się im jak mało komu za tak wiele świetnych piosenek, które stworzyli przez te lata.
Co mi pozostało po tych Fryderykach? Wrażenie, że straciły dla mnie znaczenie, przez swoją niekompetencję i niepremiowanie prawdziwie istotnych rzeczy. Czy naprawdę chodzi tylko o sprzedaż? Podsyciły natomiast moją pasję, do robienia zdecydowanych i odważnych artystycznie rzeczy. Do życia jeszcze bardziej intensywnego bez oglądania, się na krytyków, managerów, dziennikarzy, branżę, bo to tylko puch i smoła – napisał artysta.

 

Ralph Kaminski komentuje wpis

Wpis Grzegorza Kazimierczaka nie umknął uwadze Ralpha Kamińskiego – artysta odniósł się do zarzutów muzyka kierowanych przede wszystkim w stronę Kasi Lins i samego Ralpha:

Panie Grzegorz Kaźmierczak – zanim zacznie pan bezsensownie krytykować mnie czy Kasia Zielińska – polecam zażyć tabletkę na ból dupki. Również mój pseudonim pisze się Ralph Kaminski – nie Ralf Kamiński. Rozumiem że może mieć pan problem z angielskim – to można prościej, po polsku Rafał Stanisław Kamiński jestem w papierach.

Ja nigdy o Panu nie słyszałem, z ciekawością zatopię się w pańską Twórczość (mając nadzieję że nie utonę). Polecam się tak nie emocjonować – Fryderyki to zabawa … dla nas mniejszych i większych dzieci z branży, słuchacze mają to gdzieś. A my nie raz jak na straganie w dzień targowy …

A kapusta, głowa pusta

„Moi drodzy, po co kłótnie,
Po co wasze swary głupie,
Wnet i tak zginiemy w zupie!”
„A to feler” – Westchnął seler – napisał Ralph.