Śmierć Olivera Tree w katastrofie śmigłowców w Brazylii wstrząsnęła fanami na całym świecie. Teraz do sieci wrócił fragment jednego z ostatnich wywiadów artysty, w którym otwarcie opowiedział o swoim testamencie i planach dotyczących majątku po śmierci.
Oliver Tree nie chciał przekazać fortuny rodzinie
W rozmowie udzielonej kilka tygodni przed tragicznym wypadkiem Oliver Tree zdradził, że nie zamierza pozostawić swojego majątku członkom rodziny. Jak tłumaczył, pieniądze zarobione dzięki muzyce nie należą wyłącznie do niego.
Artysta uważał, że sukces zawdzięcza całemu środowisku kreatywnemu, dlatego chciał, aby jego środki finansowe wspierały kolejne pokolenia twórców.
Pieniądze mają trafić do młodych artystów
Muzyk ujawnił, że stworzył specjalną fundację o nazwie „Dr. Oliver Tree’s Art Grants for Baby Geniuses”. To właśnie za jej pośrednictwem mają być rozdysponowane zarówno środki zgromadzone za życia artysty, jak i przyszłe wpływy generowane przez jego twórczość.
Według jego słów fundacja została powołana po to, aby wspierać młodych i utalentowanych artystów, którzy potrzebują pomocy finansowej na rozwój swoich projektów.
„Artyści zarabiają więcej po śmierci niż za życia”
W wywiadzie Oliver Tree zwrócił uwagę na zjawisko często obserwowane w branży muzycznej.
„Historycznie rzecz biorąc, artyści zarabiają więcej po śmierci niż za życia”.
Właśnie dlatego postanowił wcześniej przygotować odpowiednie rozwiązania prawne, które pozwolą wykorzystać przyszłe zyski do finansowania działalności fundacji.
Specjalna komisja będzie decydować o środkach
Artysta wyjaśnił również, że o przyznawaniu grantów ma decydować komisja złożona z osób, z którymi współpracował za życia. To oni będą głosować nad tym, którzy twórcy otrzymają wsparcie finansowe z funduszu stworzonego przez muzyka.
Według relacji Olivera Tree cały system miał być przygotowany jeszcze przed jego śmiercią.
Tragiczna śmierć 32-letniego muzyka
Oliver Tree zginął 14 czerwca 2026 roku w katastrofie dwóch śmigłowców w pobliżu Rio de Janeiro. W wypadku śmierć poniosło sześć osób.
Kilka godzin przed tragedią artysta publikował w mediach społecznościowych materiały ze swojego pobytu w Brazylii. Na nagraniach pokazywał spotkania ze znajomymi, lokalne atrakcje oraz przygotowania do kolejnych koncertów.
Śmierć 32-letniego muzyka wywołała ogromne poruszenie w świecie muzyki. Fani i artyści z całego świata wspominają go nie tylko jako twórcę hitów „Life Goes On” i „Miss You”, ale także jako osobę, która chciała wspierać rozwój młodych talentów nawet po swoim odejściu.