Brytyjski sąd wydał wyrok w sprawie dotyczącej spuścizny po Amy Winehouse. Jej ojciec, Mitch Winehouse, przegrał proces przeciwko dwóm bliskim znajomym córki, dotyczący sprzedaży jej osobistych przedmiotów.
Spór o rzeczy po Amy Winehouse
Sprawa dotyczyła sprzedaży pamiątek należących do Amy Winehouse na aukcjach w Stanach Zjednoczonych w latach 2021 i 2023. Ojciec artystki, działający jako zarządca jej majątku, twierdził, że znajomi piosenkarki nie poinformowali go o sprzedaży przedmiotów i działali bez jego wiedzy.
Pozwanymi były stylistka i bliska przyjaciółka artystki Naomi Parry oraz Catriona Gourlay.
Decyzja sądu: brak dowodów na ukrywanie majątku
Sędzia Sądu Najwyższego uznała, że nie ma dowodów na to, iż kobiety celowo ukrywały przedmioty należące do artystki. W uzasadnieniu podkreślono również, że nawet jeśli istniały wątpliwości, zarządca spadku mógł uzyskać informacje przy zachowaniu należytej staranności.
Obrona: przedmioty były darami lub ich własnością
Obrona wskazywała, że część rzeczy została przekazana jako prezenty od Amy Winehouse, a inne przedmioty należały do pozwanych jeszcze przed sprzedażą.
Sąd przyjął tę argumentację i oddalił roszczenia.
Reakcja znajomej artystki
Naomi Parry po wyroku wydała oświadczenie, w którym stwierdziła, że została całkowicie oczyszczona z zarzutów. Podkreśliła, że relacja z Amy Winehouse miała charakter osobisty i zawodowy, oparty na zaufaniu.
W swoim oświadczeniu napisała, że proces był dla niej bardzo trudnym doświadczeniem i wpłynął na jej zdrowie oraz pracę.
Dziedzictwo Amy Winehouse
Sprawa ponownie zwróciła uwagę na dorobek artystki, która zmarła w 2011 roku w wieku 27 lat w Londynie.
Jej twórczość nadal pozostaje jednym z najważniejszych elementów współczesnej muzyki, a wpływ albumu „Back to Black” jest regularnie podkreślany przez artystów i producentów muzycznych.
Podczas tegorocznej gali BRIT Awards 2026 przypomniano wkład Amy Winehouse w historię muzyki, a producent Mark Ronson wspominał współpracę przy jej największych hitach.