Megan Thee Stallion odniosła częściowe zwycięstwo w sprawie sądowej przeciwko blogerce Milagro Cooper. Choć ława przysięgłych przyznała jej rację i zasądziła odszkodowanie, sąd odmówił wydania stałego zakazu wobec kobiety.
Wyrok: odszkodowanie za zniesławienie i krzywdę
Sąd uznał Milagro Cooper za winną zniesławienia, celowego wyrządzenia szkody emocjonalnej oraz rozpowszechniania zmanipulowanego materiału typu deepfake z udziałem artystki.
W efekcie Megan Thee Stallion otrzymała łącznie 75 tysięcy dolarów odszkodowania, co stanowi formalne potwierdzenie naruszenia jej dóbr osobistych.
Sąd odrzuca wniosek o stały zakaz
Pomimo wygranej, raperka nie uzyskała zgody sądu na wydanie tzw. permanentnego zakazu, który miałby ograniczyć dalsze działania blogerki w internecie.
Sędzia uznał, że choć doszło do naruszeń, nie spełniono kluczowych przesłanek prawnych do uznania sprawy za cyberstalking w rozumieniu prawa.
Kluczowy argument: brak realnego zagrożenia
W uzasadnieniu wskazano, że nie ma dowodów na to, iż Milagro Cooper próbowała fizycznie śledzić artystkę, pojawiać się na jej koncertach czy bezpośrednio się z nią kontaktować.
Sąd podkreślił również, że przyznane odszkodowanie stanowi wystarczającą formę rekompensaty w tej sprawie.
Wolność słowa a decyzja sądu
Jednym z najważniejszych elementów uzasadnienia była kwestia wolności słowa. Sędzia uznał, że wydanie zakazu mogłoby naruszyć konstytucyjne prawo do swobody wypowiedzi.
W praktyce oznaczałoby to ograniczenie możliwości publikacji treści jeszcze przed ich powstaniem, co jest sprzeczne z zasadami prawa.
Megan: brak dowodów na dalsze zagrożenie
Raperka argumentowała, że nadal może być narażona na działania blogerki, jednak sąd nie znalazł wystarczających dowodów na istnienie bezpośredniego i aktualnego zagrożenia.