Malik Montana na sylwestrze TVP
Malik Montana był jednym z artystów, którzy wystąpili podczas tegorocznego „Sylwestra z Dwójką”. Raper zaprezentował wspólny numer z Blanką, a także przygotował solowy set, w którym połączył swoje największe hity w energetyczny mix. Jego obecność na scenie Telewizji Polskiej wzbudziła spore emocje i – jak to często bywa w jego przypadku – bardzo podzieliła odbiorców.
Od krytyki do dumy
Występ Malika w państwowej telewizji szybko stał się tematem dyskusji w sieci. Część widzów była zaskoczona obecnością rapera na sylwestrze TVP, inni otwarcie krytykowali ten wybór. Sam zainteresowany postanowił jednak nie milczeć i w charakterystycznym dla siebie stylu odniósł się do komentarzy.
Mordo, ja jestem chłopakiem z ulicy. Ja jestem chłopakiem z warszawskiego Wrzeciona, który grał sylwester w państwowej Telewizji Polskiej – podkreślił Malik, przypominając, jaką drogę przeszedł od osiedla do jednej z największych telewizyjnych scen w kraju.
„Mówili, że mam wracać do swojego kraju”
Raper zwrócił uwagę na to, że jeszcze kilka lat temu słyszał głosy podważające jego miejsce na polskiej scenie muzycznej.
Ja jestem typem, do którego mówili, że i tak ci się nie uda, żeby wracał do swojego kraju. Mordo, ja grałem sylwester w Telewizji Polskiej. Mordo, ja za to dostałem jeszcze pieniądze – mówił, jasno dając do zrozumienia, że traktuje ten występ jako osobisty sukces i symboliczne zwycięstwo.
„Moja mamusia to oglądała”
Najbardziej osobisty moment wypowiedzi dotyczył jednak reakcji najbliższych.
Mordo, moja mamusia to oglądała i była dumna ze mnie – dodał Malik Montana, podkreślając, że niezależnie od internetowych sporów, to właśnie ten fakt ma dla niego największe znaczenie.
Dla rapera występ na „Sylwestrze z Dwójką” był więc nie tylko kolejnym koncertem, ale też ważnym momentem podsumowującym jego drogę z warszawskiego Wrzeciona na ogólnopolską scenę.