CGM

Czego Andrzej Piaseczny zazdrości Dawidowi Podsiadle i sanah?

Muzyk zdradza także czy chciałby wystąpić na Męskim Graniu

2026.06.16

opublikował:

PIASEK WOICE OF SENIOR

Foto: N. Młudzik / TVP

Andrzej Piaseczny od lat należy do grona najpopularniejszych polskich wokalistów. Mimo ponad 30-letniej kariery nadal aktywnie koncertuje i przyciąga tłumy fanów. W rozmowie w podcaście „WojewódzkiKędzierski” artysta otwarcie opowiedział o wieku, przemijaniu, show-biznesie oraz tym, czego najbardziej zazdrości Dawidowi Podsiadle i sanah.

Andrzej Piaseczny o dojrzałości i życiowych doświadczeniach

Podczas rozmowy Kuba Wojewódzki zapytał muzyka, czy ma jeszcze zawodowe ambicje i marzenia. Odpowiedź wokalisty była bardzo refleksyjna.

– „Mnie się wydaje, że dojrzałość naszego jestestwa zaczyna się w momencie, kiedy wypowiadamy to właśnie zdanie, że to, co najlepsze jest przed nami. To oznacza nie mniej nie więcej, że większość tego dobrego już za nami” – stwierdził Andrzej Piaseczny.

Artysta podkreślił, że wraz z wiekiem zmienia się perspektywa patrzenia na sukces i własne osiągnięcia. Coraz większego znaczenia nabiera nie tylko rozwój zawodowy, ale także czas dla siebie i bliskich.

Andrzej Piaseczny o wieku w show-biznesie

W trakcie podcastu pojawił się również temat wieku artystów funkcjonujących w branży muzycznej. Piaseczny przyznał, że z biegiem lat zmienia się sposób postrzegania wykonawców przez media i rynek muzyczny.

– „Czterdziestka nie, ale sześćdziesiątka na pewno. Przechodzisz do grupy – ja już jestem w tej grupie – która świetnie sobie daje radę w życiu koncertowym” – powiedział wokalista.

Jednocześnie zaznaczył, że mimo dużego zainteresowania publiczności starszym artystom trudniej przebić się do rozgłośni radiowych.

– „Publiczność w dalszym ciągu nas naprawdę bardzo lubi, przychodzi na nasze koncerty. Ja gram tyle koncertów za bilety, że naprawdę nie mam się czego wstydzić. To jest super, to jest fajne. Natomiast zaprasza nas się już tylko do Opola i Sopotu, nie bardzo mamy szanse zaistnieć z czymkolwiek w radiu” – wyjaśnił.

Męskie Granie? Andrzej Piaseczny nie zamierza niczego wymuszać

Artysta został również zapytany o możliwość udziału w projekcie Męskie Granie. Choć nie wyklucza takiej współpracy, nie traktuje jej jako celu, który koniecznie musi osiągnąć.

– „W ostatnich latach bardzo mocno wdrażam w siebie myśl, żeby nie tęsknić do miejsc, w których nas nie chcą. Bo co my wtedy mamy? Rozczarowanie. To jest bzdura. Jest tyle miejsc i ludzi, którzy nas chcą, że powinniśmy do nich lgnąć” – podkreślił.

„Nie chciałbym umrzeć na scenie”

Największe emocje wzbudziła jednak wypowiedź dotycząca przyszłości i zakończenia kariery.

– „Przewrotnie powiem, czego bym nie chciał. Nie chciałbym umrzeć na scenie” – przyznał Andrzej Piaseczny.

Wokalista zwrócił uwagę, że nie każdy artysta potrafi odpowiednio wcześnie podjąć decyzję o ograniczeniu działalności koncertowej.

– „Tę metę potrafimy czasem znaleźć wcześniej. Grzesiek Markowski potrafił zejść ze sceny. Z jakichś powodów. Są przykłady ludzi, którzy już nie powinni tego robić, a jednak robią” – ocenił.

Czego Andrzej Piaseczny zazdrości Dawidowi Podsiadle i sanah?

W rozmowie nie zabrakło również tematu współczesnych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Piaseczny został zapytany o Dawida Podsiadłę i Sanah, którzy regularnie wyprzedają największe stadiony w Polsce.

Okazuje się jednak, że nie chodzi o skalę popularności czy rekordowe frekwencje.

– „Kiedyś mnie zapytałeś, czy nie zazdroszczę Dawidowi Podsiadle czy Sanah wielkich stadionów. Wiesz, czego zazdroszczę? Czasu” – wyznał artysta.

Muzyk wyjaśnił, że różnica polega przede wszystkim na modelu koncertowania.

– „Tego, że grają cztery stadiony, 10 stadionów, a ja gram 150 domów kultury. To jest fajne, to jest dobre, tylko chciałbym trochę więcej czasu dla siebie” – dodał.

Andrzej Piaseczny chce znaleźć więcej czasu dla siebie

Mimo nieustającej popularności Andrzej Piaseczny coraz częściej myśli o zachowaniu równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Nie zamierza rezygnować z koncertów, jednak chciałby lepiej organizować swój czas.

Jak sam przyznaje, największym luksusem nie są dziś kolejne sukcesy zawodowe, lecz możliwość zwolnienia tempa i poświęcenia większej uwagi własnym potrzebom.