fot. mat. pras.
Bruce Springsteen zabrał publicznie głos po próbie zamachu na byłego prezydenta USA Donald Trump. Artysta, znany ze swoich politycznych komentarzy, tym razem zaapelował o spokój i jednoznacznie potępił przemoc polityczną.
Mocne przemówienie ze sceny
Podczas koncertu w Austin w ramach trasy „Land of Hope and Dreams”, Springsteen podkreślił, że mimo różnic politycznych nie ma żadnego usprawiedliwienia dla aktów przemocy.
Muzyk powiedział, że można krytykować władzę i walczyć o swoje przekonania, ale „w żadnej formie nie ma miejsca na przemoc polityczną w Stanach Zjednoczonych”.
Artysta wyraził również ulgę, że nikt nie odniósł obrażeń podczas incydentu z udziałem Trumpa.
Napięte relacje Springsteena i Trumpa
Relacje między muzykiem a Donaldem Trumpem od lat są bardzo napięte. Bruce Springsteen wielokrotnie krytykował byłego prezydenta, używając ostrych słów dotyczących jego polityki i stylu rządzenia.
Z kolei Trump publicznie atakował artystę, określając go jako jednego z jego przeciwników politycznych i krytykując jego wypowiedzi oraz koncerty.
Incydent w Waszyngtonie
Do zdarzenia doszło podczas wydarzenia w Waszyngtonie, gdzie uzbrojony napastnik wtargnął na teren imprezy z udziałem Trumpa. Służby bezpieczeństwa szybko zareagowały, a były prezydent został ewakuowany.
Według doniesień, w trakcie chaosu padły strzały, a jeden z funkcjonariuszy został ranny, jednak jego życie nie było zagrożone dzięki kamizelce kuloodpornej.
„Modlitwa wdzięczności” Springsteena
W swoim wystąpieniu Springsteen określił swoją wypowiedź jako „modlitwę wdzięczności”, podkreślając, że cieszy się z braku ofiar śmiertelnych i poważnych obrażeń.
Artysta zaznaczył również, że mimo głębokich różnic politycznych, konieczne jest zachowanie podstawowych zasad demokracji i szacunku wobec życia ludzkiego.