Young Leosia pojawiła się na live streamie Crackhouse Scadi House 2, gdzie zaprezentowała fragment nowego utworu i podzieliła się m.in. swoimi przemyśleniami na temat współpracy z zagranicznymi artystami. Jej szczera wypowiedź szybko przyciągnęła uwagę fanów i wywołała dyskusję na temat realiów międzynarodowych kolaboracji w branży muzycznej.
Young Leosia szczerze o współpracy z amerykańskimi raperami
Podczas transmisji raperka zwróciła uwagę na trudności związane z nagraniem utworu z gwiazdami światowego rapu. Jej zdaniem zdobycie wartościowego gościnnego udziału od czołowych amerykańskich artystów wymaga nie tylko dużych pieniędzy, ale także odpowiednich relacji.
– Zrobienie takiej kooperacji, jeśli robisz ją bez pieniędzy, musi być bardzo trudne. Weź takiego topowego rapera ze Stanów i złap się z nim na tyle, żeby zrobić z nim mocny hit. Bardzo często w tych numerach raperzy dają słabe zwrotki albo odrzuty. Płacisz im 50 000 dolarów, a oni ci wyciągają ze śmietnika jakieś gówno – powiedziała Young Leosia.
Wysoka cena nie zawsze oznacza wysoką jakość
Słowa artystki poruszają temat, który od lat przewija się w środowisku muzycznym. Wielu wykonawców spoza Stanów Zjednoczonych inwestuje ogromne kwoty w zagraniczne featuringi, licząc na większy rozgłos oraz prestiż wynikający ze współpracy z rozpoznawalnymi nazwiskami.
Jak zauważyła Young Leosia, nie każda taka współpraca kończy się sukcesem. Część zagranicznych artystów dostarcza zwrotki, które nie spełniają oczekiwań fanów ani samych wykonawców płacących za udział w utworze.
Zagraniczne featy w polskim rapie
Mimo krytycznych opinii nie brakuje przykładów udanych międzynarodowych współprac. Coraz częściej polscy raperzy nawiązują relacje z zagranicznymi artystami nie tylko poprzez kontrakty finansowe, ale również dzięki wspólnym kontaktom i autentycznym znajomościom.
Takie projekty często spotykają się z lepszym odbiorem słuchaczy, ponieważ obie strony są bardziej zaangażowane w proces twórczy.