Rick Ross przygotowuje się do premiery swojego nowego albumu „Set In Stone”, który ukaże się 17 lipca. Raper przekonuje jednak, że wynik sprzedaży nie jest dla niego najważniejszy, ponieważ – jak sam twierdzi – otrzymał wynagrodzenie za projekt jeszcze przed jego oficjalnym wydaniem.
W opublikowanym na Instagramie nagraniu Rick Ross odniósł się do współczesnego rynku muzycznego i sposobu zarabiania na nowych wydawnictwach.
Artysta stwierdził, że dziś model biznesowy wygląda zupełnie inaczej niż przed laty.
– „Zapłacili mi jeszcze przed premierą albumu. Branża muzyczna się zmieniła” – powiedział.
Raper podkreślił, że od ponad dwóch dekad sprzedaje płyty i rozwija własną markę, dlatego dziś może korzystać z różnych źródeł dochodu związanych z premierami swoich projektów.
„Set In Stone” zadebiutuje 17 lipca
Nowy album „Set In Stone” będzie pierwszym dużym wydawnictwem Ricka Rossa od dłuższego czasu. Premiera została zaplanowana na 17 lipca, a artysta liczy na mocny powrót na scenę hip-hopową.
Jednocześnie Ross zaznaczył, że największą pracę wykonuje się na etapie tworzenia albumu, dlatego – jego zdaniem – twórcy powinni otrzymywać wynagrodzenie jeszcze przed premierą.
Internauci podzieleni
Wypowiedź rapera wywołała liczne komentarze w mediach społecznościowych. Część internautów uznała, że Ross próbuje w ten sposób przygotować fanów na ewentualnie słabszy wynik sprzedaży nowej płyty.
Inni zwracają uwagę, że współczesny rynek muzyczny rzeczywiście coraz częściej opiera się na zaliczkach od wytwórni, umowach sponsorskich, streamingu i przychodach z działalności poza samą sprzedażą albumów.
Czy „Set In Stone” okaże się sukcesem komercyjnym, przekonamy się już po premierze.
Rick Ross speaks out ahead of his upcoming album „Set In Stone,” claiming that he’s already been paid before it even drops 👀
„I’m already paid before the album come out… The industry has changed.”
„I’ve sold records, n***a, for the last 20 years. You know what I do. Not just… pic.twitter.com/Vpo06ZRxaJ