Dorota Rabczewska odniosła się do informacji o skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko niej i jej byłemu mężowi Emilowi S. do Sądu Okręgowego w Warszawie. Artystka opublikowała obszerne oświadczenie w mediach społecznościowych zaledwie kilkadziesiąt minut po komunikacie prokuratury.
Piosenkarka nie ukrywa, że mimo powagi sytuacji odczuwa ulgę. Jak podkreśla, przez wiele lat czekała na moment, w którym będzie mogła przedstawić swoje argumenty przed niezależnym sądem.
„W końcu mogę odetchnąć z ulgą”
W opublikowanym nagraniu Dorota Rabczewska wyjaśniła, dlaczego skierowanie sprawy do sądu odbiera jako pozytywny krok.
– „W końcu mogę, chociaż brzmi to paradoksalnie dla ludzi, którzy nie mają do czynienia na co dzień z sądami, odetchnąć z ulgą, bo to jest ten czas, w którym nareszcie mogę zacząć się bronić w sądzie” – powiedziała.
Artystka przypomniała, że postępowanie trwa od ponad pięciu lat i od początku konsekwentnie utrzymuje, że nie miała związku z zarzucanymi nieprawidłowościami.
– „Ponad 5 lat na to czekałam, odkąd prokuratura weszła mi do domu, zabrała mi moje oszczędności na poczet długów mojego byłego męża” – stwierdziła.
Zarzuty wobec Doroty Rabczewskiej i Emila S.
Przypomnijmy, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała akt oskarżenia przeciwko Emilowi S., Dorocie Rabczewskiej oraz dwóm innym osobom.
Według śledczych Emil S. miał dopuścić się łącznie 198 czynów związanych z działalnością biznesową dotyczącą produkcji filmowej. Producentowi grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Dorota Rabczewska została oskarżona o pomocnictwo w udaremnieniu zaspokojenia wierzycieli. Za zarzucany czyn grozi kara do 5 lat więzienia.
Warto podkreślić, że skierowanie aktu oskarżenia do sądu nie oznacza stwierdzenia winy. O odpowiedzialności oskarżonych zdecyduje dopiero sąd po przeprowadzeniu całego procesu.
Piosenkarka mówi o „nagonce” i „linczu”
W swoim oświadczeniu Rabczewska nie kryła emocji. Jak twierdzi, przez lata była publicznie oceniana bez możliwości pełnego przedstawienia własnego stanowiska.
– „Zostałam obarczona abstrakcyjnymi rzeczami, z którymi nigdy nie miałam nic wspólnego. Nikt nie chciał mnie słuchać, stawiane były tezy, wysyłane od razu do mediów, nagonka, lincz, i w końcu po tylu latach przychodzi mój czas” – powiedziała.
Artystka przekonuje, że dopiero rozprawa sądowa pozwoli jej szczegółowo odnieść się do wszystkich zarzutów oraz zaprezentować własną wersję wydarzeń.
Dorota Rabczewska o ustaleniach Urzędu Skarbowego
W dalszej części nagrania piosenkarka odniosła się również do wcześniejszych ustaleń organów podatkowych.
– „Mimo że Urząd Skarbowy po dwóch latach śledztwa stwierdził, że moje pieniądze są moje i nie pochodzą z żadnego przestępstwa, prokuratura i tak utrzymywała swoje stanowisko” – podkreśliła.
Rabczewska stwierdziła również, że w trakcie postępowania pojawiały się informacje, które jej zdaniem nie miały pokrycia w rzeczywistości.
– „Nigdy nie miałam żadnego domu na Malcie i nie chcę mieć. To był jakiś koszmar” – zaznaczyła.
„W końcu mogę przedstawić swoją wersję wydarzeń”
Zdaniem wokalistki sprawa powinna była trafić do sądu znacznie wcześniej.
– „Cieszę się, że w końcu sprawa trafia do sądu, że ten akt oskarżenia po paru latach w końcu trafia tam, gdzie powinien trafić dużo, dużo wcześniej, i że w końcu jest ten czas, żebym mogła zacząć przedstawiać moją wersję wydarzeń w sądzie” – powiedziała.
Piosenkarka zapowiedziała, że zamierza aktywnie uczestniczyć w procesie i walczyć o oczyszczenie swojego imienia.
Apel do fanów i obserwatorów
Na zakończenie swojego wystąpienia Dorota Rabczewska zwróciła się bezpośrednio do fanów oraz osób śledzących sprawę.
– „Trzymajcie za mnie kciuki i pamiętajcie, że nic nie jest takie czarno-białe, jak się wydaje” – zaapelowała.
Artystka podkreśliła również, że ocenianie kogokolwiek wyłącznie na podstawie jednej strony sporu może prowadzić do błędnych wniosków.
– „Najważniejsze jest czekać do końca, a uwierzcie mi, że będą mocne zwroty akcji” – dodała.
View this post on Instagram