fot. P. Tarasewicz
Dave Grohl, lider Foo Fighters, w szczerym wywiadzie dla magazynu MOJO opowiedział o ogromnym wpływie, jaki na jego życie i twórczość miała śmierć perkusisty Taylor Hawkins.
„To było niesprawiedliwe”
Muzyk przyznał, że strata wieloletniego przyjaciela w 2022 roku wstrząsnęła całym zespołem:
„Utrata Taylora nigdy nie miała się wydarzyć. To wywróciło nasz świat do góry nogami i sprawiło, że zacząłem kwestionować wszystko w życiu – to było tak niesprawiedliwe. Nadal trudno mi to zrozumieć.”
Trudne chwile po tragedii
Taylor Hawkins zmarł w 2022 roku w wieku 50 lat, tuż przed koncertem zespołu w Bogocie. Jego odejście pozostawiło ogromną pustkę w Foo Fighters.
Dave Grohl przyznał, że początkowo zespół nie planował dalszej pracy:
„Nie mieliśmy planu, żeby nagrywać dalej, ale zrozumieliśmy, że musimy to zrobić.”
Muzyka jako sposób na przetrwanie
Artysta porównał tworzenie muzyki do mechanizmu obronnego po wcześniejszych tragediach, nawiązując także do śmierci Kurta Cobaina i początków Foo Fighters:
„Bałem się ciszy, bałem się czuć. Muzyka była kulą, na której się opierałem.”
Nowy rozdział Foo Fighters
Po śmierci Hawkinsa zespół przeszedł trudny okres zmian w składzie, w tym rotacje na stanowisku perkusisty. Mimo to Dave Grohl podkreśla, że kontynuowanie działalności było koniecznością, choć emocjonalnie bardzo wymagającą.