Timbaland został pozwany przez DJ-a E Feezy’ego, który twierdzi, że tuż przed rozpoczęciem trasy koncertowej z Missy Elliott został zwolniony i zastąpiony synem producenta. Muzyk domaga się odszkodowania, wskazując na stracone wynagrodzenie oraz dodatkowe koszty poniesione podczas przygotowań do tournée. Timbaland zaprzecza zarzutom i przekonuje, że nie istniała wiążąca umowa na warunkach opisanych w pozwie.
DJ E Feezy pozywa Timbalanda
Jak informuje TMZ, DJ E Feezy skierował pozew przeciwko Timbalandowi oraz należącej do niego firmie Mosley Touring. Sprawa dotyczy trasy koncertowej Timbalanda i Missy Elliott zaplanowanej na okres od lipca do sierpnia 2024 roku.
Według wersji przedstawionej przez DJ-a został on zaproszony do udziału w tournée w 2024 roku. Za każdy występ miał otrzymywać 4 tys. dolarów, a łączne wynagrodzenie za całą trasę miało wynieść 120 tys. dolarów.
E Feezy twierdzi, że traktował ustalenia jako wiążące i rozpoczął przygotowania do koncertów.
DJ miał zostać zwolniony mniej niż miesiąc przed trasą
W pozwie DJ wskazuje, że w związku z planowanymi występami uzyskał wizę umożliwiającą mu pracę w Kanadzie i poniósł związane z tym koszty prawne. Miał również zrezygnować z innych propozycji zawodowych oraz przygotowywać setlistę przed rozpoczęciem tournée.
Według E Feezy’ego mniej niż 30 dni przed rozpoczęciem trasy został jednak zwolniony.
DJ uważa, że powodem decyzji była chęć zrobienia miejsca dla syna Timbalanda. To zarzut przedstawiony przez powoda w ramach postępowania, a nie ustalenie sądu.
Domaga się 130 tys. dolarów
E Feezy twierdzi również, że po jego zwolnieniu strony wypracowały porozumienie dotyczące rozwiązania sporu, ale Timbaland miał nie wywiązać się z jego warunków.
DJ wylicza swoje straty na 130 tys. dolarów. Kwota ma obejmować zarówno 120 tys. dolarów, które według niego zarobiłby podczas trasy, jak i poniesione wcześniej koszty prawne związane m.in. z uzyskaniem wizy.
Timbaland zaprzecza zarzutom
Producent przedstawił własną wersję wydarzeń. Timbaland zaprzeczył zarzutom i zwrócił się o oddalenie pozwu.
Jego stanowisko opiera się m.in. na twierdzeniu, że nie istniała możliwa do wyegzekwowania umowa zawarta na warunkach opisanych przez E Feezy’ego.
Producent podjął również kroki prawne wobec swojego byłego menedżera. Według Timbalanda to właśnie były manager odpowiadał za wszystkie ustalenia prowadzone z DJ-em.
Timbaland przekonuje w związku z tym, że jeśli w tej sprawie rzeczywiście istnieje odpowiedzialność wobec E Feezy’ego, powinna ona spoczywać na jego byłym menedżerze. Ostatecznie o zasadności roszczeń poszczególnych stron będzie musiał zdecydować sąd.