Foto: @piotr_tarasewicz
Spór Taco Hemingwaya z Głównym Inspektorem Farmaceutycznym ma kolejny rozdział. Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed sądem administracyjnym i opowiedział się za uwzględnieniem skargi rapera. Sprawa dotyczy użycia nazwy leku w utworze „Zakochałem się pod apteką” i pytania o granice między reklamą produktu leczniczego a wolnością twórczości artystycznej.
Taco Hemingway kontra Główny Inspektor Farmaceutyczny
„Zakochałem się pod apteką” ukazało się w grudniu 2025 roku. W tekście Taco Hemingway kilkukrotnie odwoływał się do dostępnego bez recepty preparatu zawierającego paracetamol, kodeinę i kofeinę. W jednej ze scen opisanych w utworze farmaceutka odmawia jego sprzedaży, zwracając uwagę na siłę działania leku.
Sprawą zainteresował się Główny Inspektorat Farmaceutyczny. W kwietniu 2026 roku GIF nakazał zaprzestanie – w ocenie urzędu – niezgodnej z prawem reklamy produktu leczniczego.
Inspektorat uznał, że używanie nazwy konkretnego preparatu w piosence może spełniać definicję reklamy wynikającą z Prawa farmaceutycznego. Według GIF przekaz miał prowadzić do „romantyzowania działania produktów leczniczych” oraz potencjalnej normalizacji ryzykownych zachowań związanych z ich pozamedycznym stosowaniem.
Nazwa preparatu została następnie ocenzurowana w utworze, jednak na tym sprawa się nie zakończyła.
Wytwórnia Taco Hemingwaya zaskarżyła decyzję GIF
Wytwórnia reprezentująca Taco Hemingwaya zdecydowała się skierować sprawę do sądu administracyjnego. Argumentowała, że decyzja GIF stanowi niedopuszczalną ingerencję w wolność wypowiedzi i działalności artystycznej.
Teraz raper otrzymał istotne wsparcie ze strony Rzecznika Praw Obywatelskich.
RPO przystąpił do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym i wniósł o uwzględnienie skargi na decyzję Głównego Inspektora Farmaceutycznego.
RPO: decyzja może naruszać wolność twórczości artystycznej
W stanowisku przedstawionym sądowi zwrócono uwagę przede wszystkim na konstytucyjnie chronioną wolność twórczości artystycznej. Według RPO sposób potraktowania piosenki Taco Hemingwaya może mieć konsekwencje wykraczające poza sprawę jednego artysty.
_„Możliwość powstania zagrożenia dla korzystania z tej wolności przez inne osoby z uwagi na szerokie echo społeczne i medialną debatę wokół sprawy, co stwarza ryzyko wywołania efektu mrożącego”_ – wskazano w stanowisku.
Chodzi więc o sytuację, w której inni twórcy mogliby zacząć unikać określonych tematów, nazw czy środków artystycznych z obawy przed konsekwencjami administracyjnymi.
Czy samo wymienienie produktu może być reklamą?
Jednym z najważniejszych elementów sporu pozostaje kwestia zamiaru twórcy. RPO zwraca uwagę, że GIF miał przypisać utworowi cel reklamowy na podstawie jednej z możliwych interpretacji jego tekstu.
„Istota zarzucanego naruszenia (…) polega na przypisaniu działalności nadawcy przekazu celu reklamowego, na podstawie przyjęcia, spośród możliwych interpretacji przedmiotowo istotnych fragmentów utworu, interpretacji skrajnie niekorzystnej” – czytamy w stanowisku przedstawionym sądowi.
RPO wskazuje przy tym na szereg okoliczności, które mogą przemawiać przeciwko uznaniu piosenki za reklamę.
Taco Hemingway nie współpracował z podmiotem odpowiedzialnym za wspomniany produkt. W samym utworze pojawiały się też odniesienia do negatywnych konsekwencji pozamedycznego stosowania preparatu. Znaczenie mają również zastosowane środki artystyczne, sposób prowadzenia narracji oraz charakter twórczości rapera.
Zdaniem RPO wszystkie te elementy powinny zostać uwzględnione przy ocenie, czy rzeczywiście istniał zamiar reklamowania leku.
Piosenka Taco Hemingwaya mogła być ostrzeżeniem, a nie zachętą?
W stanowisku pojawia się jeszcze jeden interesujący argument. RPO zwraca uwagę, że wymienienie konkretnego preparatu i pokazanie sposobu jego używania nie musi automatycznie zachęcać do zakupu.
Taki utwór może równie dobrze zwracać uwagę na niebezpieczeństwa wynikające z niewłaściwego stosowania leków i tym samym stać się częścią szerszej debaty społecznej.
Istotna jest również kwestia interpretowania sztuki. RPO podkreśla, że autor nie może całkowicie kontrolować sposobu, w jaki jego dzieło zostanie odebrane przez publiczność.
Przyjęcie zasady, zgodnie z którą twórca odpowiada za każdą możliwą reakcję odbiorców, mogłoby w praktyce prowadzić do bardzo szerokiego ograniczenia swobody artystycznej.
O dalszym losie sprawy zdecyduje sąd
Przystąpienie RPO do postępowania nie oznacza jeszcze, że Taco Hemingway wygrał spór z GIF. Stanowisko Rzecznika jest argumentem przedstawionym w postępowaniu, natomiast ostateczna ocena legalności decyzji Głównego Inspektora Farmaceutycznego należy do sądu administracyjnego.
Sprawa może mieć jednak znaczenie znacznie szersze niż sam utwór „Zakochałem się pod apteką”. Jej wynik może pomóc wyznaczyć granicę pomiędzy regulacjami dotyczącymi reklamy produktów leczniczych a konstytucyjną wolnością działalności artystycznej.