Ponad 25 lat po tragicznej śmierci Aaliyah w jej rodzinie wybuchł poważny konflikt. Barry Hankerson, wuj i wieloletni menedżer wokalistki, twierdzi w dokumentach sądowych, że jego syn Jomo Hankerson nie wywiązał się z obowiązków związanych z organizacją transportu artystki podczas jej pobytu na Bahamach. Zdaniem Barry’ego katastrofy z sierpnia 2001 roku być może udałoby się uniknąć, gdyby ustalenia dotyczące podróży zostały właściwie zrealizowane.
Wuj Aaliyah oskarża własnego syna
Nowe informacje pojawiły się przy okazji procesu pomiędzy Jomo Hankersonem a jego ojcem Barrym Hankersonem oraz Blackground Records.
Barry był nie tylko wujem Aaliyah, ale przez lata pełnił również funkcję jej menedżera. Jomo jest natomiast jego synem, a więc kuzynem zmarłej wokalistki.
Według dokumentów sądowych przytoczonych przez TMZ Jomo miał otrzymać wynagrodzenie za koordynowanie transportu podczas realizacji teledysku Aaliyah na Bahamach w sierpniu 2001 roku.
Barry twierdzi teraz, że jego syn nie wywiązał się z tego zadania.
„Katastrofy można było uniknąć”
Zarzuty są szczególnie poważne ze względu na to, co wydarzyło się bezpośrednio po zakończeniu zdjęć do teledysku „Rock the Boat”.
Aaliyah i członkowie jej ekipy wsiedli do niewielkiego samolotu, który rozbił się krótko po starcie. Wokalistka oraz osiem pozostałych osób znajdujących się na pokładzie zginęli.
Barry Hankerson uważa, że Jomo miał nie dopełnić swoich obowiązków dotyczących organizacji podróży. W dokumentach sądowych stwierdził, że tragedii być może można było uniknąć.
„Katastrofy można było uniknąć, gdyby Jomo wywiązał się z opłaconego zadania koordynacji podróży.”
Jest to stanowisko Barry’ego przedstawione w ramach trwającego rodzinnego sporu sądowego, a nie nowe oficjalne ustalenie dotyczące przyczyn katastrofy.
Śmierć Aaliyah zniszczyła ich relację
Barry twierdzi również, że po śmierci Aaliyah jego relacje z synem już nigdy nie były takie same.
Tragedia wydarzyła się 25 sierpnia 2001 roku, gdy Aaliyah wracała z Bahamów po zakończeniu prac nad teledyskiem „Rock the Boat”. Miała zaledwie 22 lata i znajdowała się w jednym z najważniejszych momentów swojej kariery.
Nowe zarzuty nie oznaczają jednak, że odpowiedzialność za katastrofę została po latach oficjalnie przypisana Jomo Hankersonowi. Są one częścią argumentacji przedstawianej przez jego ojca w zupełnie szerszym sporze rodzinnym.
Rodzina Aaliyah walczy również o pieniądze
Co ciekawe, sam proces nie rozpoczął się z powodu katastrofy lotniczej. Jomo Hankerson pozwał ojca i Blackground Records w związku ze sporem dotyczącym praw do muzyki i rozliczeń finansowych.
Jomo twierdzi, że Barry naruszył wcześniejsze porozumienie obejmujące między innymi nagrania i prawa wydawnicze związane z twórczością Aaliyah, Toni Braxton, DMX-a oraz Timbalanda.
Według Jomo na mocy zawartego porozumienia należy mu się 12 proc. pieniędzy uzyskanych przez ojca z określonych aktywów muzycznych.
Twierdzi jednak, że Barry miał wykorzystywać wytwórnię do ukrywania pieniędzy oraz tworzenia wydatków niezwiązanych bezpośrednio z tymi aktywami. Zdaniem Jomo miało to wywierać na niego presję, aby zaakceptował mniejszą kwotę.
Domaga się ponad 1,2 mln dolarów odszkodowania.
Barry Hankerson odrzuca oskarżenia syna
Barry Hankerson zaprzeczył zarzutom dotyczącym niewłaściwych rozliczeń. Utrzymuje również, że porozumienie, na które powołuje się jego syn, nie powinno być uznawane za ważne, ponieważ – według jego wersji – zostało zawarte w wyniku oszustwa.
Wuj Aaliyah wysunął przy tym kolejny poważny zarzut. Twierdzi, że Jomo miał kiedyś grozić opublikowaniem niepublikowanych wcześniej nagrań Aaliyah, jeśli jego żądania finansowe nie zostaną spełnione.
Jomo również zaprzecza stawianym mu zarzutom.
Sprawa Aaliyah powraca po 25 latach
Proces pokazuje skalę konfliktu wewnątrz rodziny Hankersonów. Spór o pieniądze i prawa do muzycznego katalogu doprowadził do ujawnienia bardzo osobistych oskarżeń dotyczących wydarzeń poprzedzających jedną z najbardziej tragicznych śmierci w historii współczesnego R&B.
Najpoważniejszym z nich pozostaje sugestia Barry’ego, że działania jego syna mogły mieć wpływ na to, jak zorganizowano ostatnią podróż Aaliyah.
Na obecnym etapie należy jednak wyraźnie rozdzielić te zarzuty od oficjalnych ustaleń dotyczących samej katastrofy. To twierdzenia jednej ze stron trwającego procesu, którym Jomo Hankerson zaprzecza. Sprawa sądowa pozostaje w toku.