Busta Rhymes dołącza do grona artystów otwarcie krytykujących model wynagradzania w streamingu. Raper przekonuje, że system oparty na wypłatach liczonych w ułamkach centa jest dla twórców trudny do zaakceptowania i nie pozwala budować realnej wartości z muzyki. Podobne zastrzeżenia wcześniej zgłaszali m.in. Snoop Dogg, T-Pain i T.I.
Busta Rhymes krytykuje stawki w streamingu
Podczas rozmowy związanej z promocją albumu „Dillagence II” Busta Rhymes zwrócił uwagę na sposób, w jaki platformy streamingowe rozliczają odtworzenia.
Raper użył mocnego porównania, mówiąc o „walucie”, która w praktyce nie istnieje, bo wynagrodzenie za pojedynczy stream jest liczone w bardzo małych ułamkach centa.
„Nie mają nawet nazwy dla waluty, którą można by nazwać ułamkiem centa, bo taka waluta tak naprawdę nie istnieje” – stwierdził Busta Rhymes.
Jego zdaniem największy problem polega na tym, że artyści są proszeni o zaakceptowanie stawek, które z ich perspektywy nie odpowiadają wartości tworzonej muzyki.
„Czy zaakceptowałbyś taką rozmowę?”
Busta Rhymes podkreślił, że nie chodzi tylko o samą wysokość wypłat, ale też o to, w jaki sposób cały system jest przedstawiany twórcom.
„Czy zaakceptowałbyś sytuację, w której ktoś mówi ci, że za twoją pracę zapłaci ci ułamek centa, i nadal uznałbyś to za poważną rozmowę?” – pytał raper.
Warto zaznaczyć, że platformy nie wypłacają artystom jednej stałej stawki za każde odtworzenie. Ostateczne kwoty zależą m.in. od platformy, rodzaju umowy, rynku, praw do nagrania oraz podziału przychodów między właścicieli praw.
T-Pain również narzekał na streaming
Busta Rhymes nie jest jedynym artystą krytykującym obecny model.
T-Pain wcześniej zwracał uwagę, że w czasach sprzedaży cyfrowej pojedynczy utwór mógł kosztować około dolara, podczas gdy streaming przynosi twórcom jedynie bardzo małą część tej wartości za pojedyncze odtworzenie.
Dla wielu muzyków problemem jest więc nie tylko sam streaming, ale zmiana całej ekonomii rynku muzycznego.
T.I.: streaming „rozwodnił” branżę
T.I. z kolei uważa, że platformy streamingowe znacząco obniżyły próg wejścia do branży.
Raper zwracał uwagę na ogromną liczbę utworów trafiających codziennie do serwisów i przekonywał, że doświadczeni artyści konkurują dziś z praktycznie nieograniczoną liczbą nowych twórców.
W jego ocenie taki model „rozwodnił” rynek i zmniejszył wartość samego statusu artysty.
Snoop Dogg: miliard streamów i mniej niż 45 tys. dolarów
Jeszcze mocniej o streamingu wypowiadał się Snoop Dogg.
Raper twierdził, że za około miliard odtworzeń na Spotify otrzymał mniej niż 45 tys. dolarów. Nie oznacza to jednak, że była to całkowita kwota wygenerowana przez te odsłuchy – wypłaty w streamingu przechodzą przez system podziału praw i umów między platformą, wytwórnią, wydawcami oraz innymi podmiotami.
Snoop pytał jednak wprost:
„Jak można mieć miliard streamów i nie zarobić miliona dolarów?”
Artysta deklarował również, że większą uwagę chce poświęcić platformom dającym twórcom większą kontrolę nad prawami i przychodami.
Busta Rhymes stawia na fizyczne nośniki
Busta Rhymes nie ogranicza się tylko do krytyki. Przy okazji „Dillagence II” zdecydował się mocno postawić na sprzedaż bezpośrednią.
Album został udostępniony m.in. na winylu, CD i kasecie, a jego promocji towarzyszy również sprzedaż merchandise’u.
Dla rapera to sposób na uniezależnienie części przychodów od streamingu i odzyskanie większej kontroli nad tym, ile faktycznie zarabia na swojej muzyce.
Dyskusja o wynagrodzeniach ze streamingu trwa od lat i wszystko wskazuje na to, że wraz ze wzrostem liczby premier i dalszym rozwojem platform coraz więcej artystów będzie domagało się zmian w sposobie rozliczania muzyki.