Mark Curry ma żal do twórców dokumentu „Sean Combs: The Reckoning”, którego producentem wykonawczym jest 50 Cent. Były artysta związany z Bad Boy twierdzi, że obiecano mu kredyt producencki i udział w projekcie na innych zasadach, niż ostatecznie się stało. Jak przekonuje, zarobił zaledwie 69 dolarów na wykorzystaniu utworu „Come With Me”.
Mark Curry twierdzi, że pomógł zbudować dokument
Curry przekonuje, że odegrał ważną rolę w przygotowaniu dokumentu. Według jego relacji to on miał pomagać w pozyskaniu rozmówców, w dużej mierze bazując na osobach i historiach opisanych wcześniej w jego książce.
„To ja pomogłem to wszystko złożyć. Obiecano mi kredyt producencki, a ten kredyt miał oznaczać, że nawet jeśli dokument zostanie sprzedany, nadal będę częścią tego układu, ponieważ pomagałem wyprodukować cały dokument.”
Curry twierdzi również, że widział wcześniejsze wypowiedzi 50 Centa dotyczące tego, że część wpływów z projektu miałaby zostać przeznaczona dla ofiar, jednak sam nie zauważył, by przełożyło się to w jakikolwiek sposób na jego sytuację.
„To gorsza umowa niż najgorsza umowa z Puffem”
Były artysta Bad Boy porównał swoje doświadczenia z dokumentem do wcześniejszych problemów związanych z kontraktem z wytwórnią Seana Combsa.
„Nic z tego tak naprawdę nie wyszło. Pomyślałem: to jest gorsze niż jakakolwiek umowa. Mówisz o umowie z Puffem? To była gorsza umowa niż najgorsza umowa.”
To mocne słowa, biorąc pod uwagę, że Curry od lat publicznie krytykuje warunki, na jakich funkcjonował w Bad Boy. Tym razem jednak jego pretensje kierowane są w stronę projektu związanego z 50 Centem.
Mark Curry: zarobiłem tylko 69 dolarów
Jednym z najważniejszych elementów jego wypowiedzi jest kwestia utworu „Come With Me”, nagranego pierwotnie przez Puff Daddy’ego z Jimmym Pagem do filmu „Godzilla”.
Curry twierdzi, że gdyby odpowiednio uregulowano licencję synchronizacyjną na wykorzystanie utworu w dokumencie, mógłby otrzymywać większe wynagrodzenie związane z jego emisją.
„Gdybym miał licencję synchronizacyjną, a myślałem, że będzie to załatwione, zarobiłbym jakieś pieniądze na tym utworze z Godzilli, 'Come With Me’. Zarobiłem na nim 69 dolarów, bo nie mieli licencji synchronizacyjnej.”
Curry sugeruje więc, że sposób wykorzystania nagrania nie zapewnił mu wynagrodzenia, jakiego się spodziewał.
Dokument miał według Curry’ego pomóc mu opowiedzieć własną historię
Mark Curry liczył, że udział w „Sean Combs: The Reckoning” pozwoli mu nie tylko opowiedzieć o doświadczeniach związanych z Bad Boy, ale także zwrócić uwagę na problemy finansowe i wydawnicze, z którymi – jak twierdzi – mierzył się przez lata.
W jego ocenie dokument miał być szansą na nowe otwarcie i lepsze wykorzystanie historii, do których posiadał prawa lub przy których współtworzeniu uczestniczył.
Zamiast tego obecnie publicznie twierdzi, że warunki współpracy okazały się dla niego rozczarowujące.
Na razie to jednostronna relacja Curry’ego
Warto podkreślić, że przedstawione zarzuty są relacją Marka Curry’ego. W materiale nie ma odpowiedzi 50 Centa ani producentów dokumentu na jego konkretne twierdzenia dotyczące kredytu producenckiego, licencji czy kwoty 69 dolarów.
Nie ma również przedstawionych dokumentów kontraktowych, które pozwalałyby niezależnie zweryfikować, jakie dokładnie warunki zostały Curry’emu zagwarantowane.
Jego wypowiedź pokazuje jednak, że po latach konfliktów z Bad Boy teraz ma on również poważne zastrzeżenia wobec projektu, który miał opowiadać historię Seana Combsa z perspektywy jego krytyków.