fot. Karol Makurat / @tarakum_photography
Rok po śmierci Stanisława Soyki ujawniono nowe szczegóły dotyczące dramatycznych wydarzeń za kulisami Top of the Top Sopot Festival. Muzyk miał tego wieczoru pojawić się na scenie, jednak jego występ nie doszedł do skutku. „Ktoś powiedział tylko jedno zdanie: Staszek umarł. I się rozłączył” – wspomina Grzegorz Betlej.
Stanisław Soyka zmarł 21 sierpnia 2025 roku w wieku 66 lat. Artysta przebywał wówczas w Sopocie, gdzie miał wystąpić podczas Top of the Top Sopot Festival. Wiadomość o jego śmierci dotarła do organizatorów i artystów w trakcie trwającego koncertu.
Nowe szczegóły wydarzeń z tamtego wieczoru znalazły się w biografii Soyki „Życie to krótki sen” autorstwa Beaty Biały. Premiera książki została zaplanowana na 28 października 2026 roku.
Najpierw pojawiła się informacja, że Soyka gorzej się czuje
Jedną z osób wspominających wydarzenia w książce jest Grzegorz Betlej, ówczesny dyrektor PR Top of the Top Sopot Festival. Jak relacjonuje, na początku nic nie wskazywało na to, że sytuacja zakończy się tragedią.
„Gdzieś na początku koncertu ktoś rzucił mi informację, że Staszek gorzej się czuje. Ale to była informacja bez żadnych szczegółów. Bez żadnego konkretu. Nie było mowy o śmierci. Nie było nawet mowy o tym, że nie wystąpi. Po prostu: gorzej się czuje.”
Soyka miał pojawić się na scenie po Ewie Bem. Kiedy okazało się, że artysty nie ma, za kulisami zaczęto przede wszystkim zastanawiać się nad zmianą kolejności występów.
Organizatorzy nie chcieli przy tym przekazywać niesprawdzonych informacji. Komunikacja odbywała się za pomocą telefonów i krótkofalówek, a osoby odpowiedzialne za wydarzenie miały początkowo zakładać, że konieczne będzie jedynie przesunięcie występu Soyki.
„Staszek umarł”. Za kulisami wszystko się zatrzymało
Sytuacja zmieniła się, gdy organizatorzy otrzymali potwierdzenie śmierci artysty. Jednocześnie pojawiło się pytanie, w jaki sposób poinformować o tragedii pozostałych muzyków oraz zgromadzoną w Operze Leśnej publiczność.
„Ktoś powiedział tylko jedno zdanie: 'Staszek umarł’. I się rozłączył. Na kilka sekund świat się zatrzymał.”
Zanim informacja została przekazana publicznie, organizatorzy czekali na zgodę rodziny Soyki. Jak wynika ze wspomnień Betleja, priorytetem przestała być w tym momencie realizacja festiwalu. Najważniejsze stało się odpowiednie i pełne szacunku poinformowanie o śmierci muzyka.
Prowadzący otrzymali wiadomość przez słuchawki. Publiczność wciąż czekała na kolejny punkt programu, nie wiedząc, co w tym czasie rozgrywało się za kulisami.
Artyści pożegnali Stanisława Soykę „Tolerancją”
Decyzja o przerwaniu transmisji została podjęta szybko. Tuż przed godziną 23:00 prowadzący pojawili się na scenie i poinformowali o śmierci Stanisława Soyki.
Za kulisami emocje były ogromne. Część artystów płakała, niektórzy nie czuli się na siłach, by ponownie pojawić się przed publicznością. Rozważano nawet, aby „Tolerancja” została wykonana wyłącznie instrumentalnie.
Ostatecznie na scenę wyszli artyści, którzy zdecydowali, że są w stanie wspólnie pożegnać Soykę jego utworem.
„Dopiero kiedy piosenka się skończyła, ludzie zaczęli wpadać sobie w ramiona. Pojawiły się łzy. Płacz. Wcześniej wszystkich trzymała adrenalina. Ale kiedy wybrzmiała ostatnia nuta, przyszło już tylko poczucie straty.”
Biografia Stanisława Soyki ukaże się w październiku
„Życie to krótki sen” ma przybliżyć nie tylko twórczość, ale również prywatną stronę Stanisława Soyki. Opis wydarzeń z Sopotu pokazuje ostatnie godziny życia artysty z perspektywy ludzi pracujących przy festiwalu i moment, w którym muzyczne wydarzenie zostało przerwane przez wiadomość o jego śmierci.
Premiera książki Beaty Biały została zaplanowana na 28 października, nieco ponad rok po śmierci jednego z najbardziej charakterystycznych głosów polskiej sceny.