Duane „Keefe D” Davis został uznany przez ławę przysięgłych w Las Vegas za winnego morderstwa pierwszego stopnia z użyciem śmiercionośnej broni. Prokuratura nie twierdziła, że to on osobiście oddał strzały, ale przekonała przysięgłych, że brał udział w zorganizowaniu ataku.
Keefe D uznany za winnego
Ława przysięgłych obradowała niespełna trzy godziny. Ostatecznie 63-letni Duane Davis został uznany za winnego morderstwa pierwszego stopnia z użyciem broni.
To pierwszy przypadek, gdy ktoś został karnie pociągnięty do odpowiedzialności za śmierć Tupaca Shakura.
Proces trwał dziewięć dni. Prokuratura powołała 24 świadków, natomiast obrona trzech.
Kluczowe okazały się własne słowa Keefe D
Jednym z najważniejszych elementów sprawy były publiczne wypowiedzi Davisa z ostatnich lat.
W wywiadach, rozmowach ze śledczymi oraz w swojej książce „Compton Street Legend” Keefe D wielokrotnie opisywał wydarzenia z nocy, podczas której postrzelono Tupaca. Umieszczał siebie w białym Cadillacu, z którego padły strzały, i opowiadał o przekazaniu broni w kierunku tylnego siedzenia.
Prokuratorzy argumentowali, że jego wersje mogły różnić się w szczegółach, ale najważniejsze elementy pozostawały spójne.
Podczas mowy końcowej prokurator Binu Palal podkreślał:
„Pytanie nie brzmi, kto strzelał.”
Zgodnie z prawem Nevady przysięgli nie musieli uznać, że Davis osobiście pociągnął za spust. Wystarczyło, że doszli do wniosku, iż pomagał w dokonaniu zabójstwa lub kierował działaniami prowadzącymi do ataku.
Obrona twierdziła, że Keefe D zmyślał dla pieniędzy i rozgłosu
Prawnicy Davisa próbowali podważyć wiarygodność jego wcześniejszych wypowiedzi.
Adwokat Michael Sanft zwracał uwagę, że prokuratura nie dysponowała nagraniem z monitoringu pokazującym Davisa na miejscu strzelaniny, zapisami telefonicznymi jednoznacznie potwierdzającymi jego obecność ani dużą ilością zachowanych dowodów fizycznych.
Obrona przekonywała także, że Keefe D mógł wyolbrzymiać lub nawet wymyślać część historii, aby zdobyć pieniądze i rozgłos.
Podczas procesu były detektyw wydziału zabójstw w Las Vegas przyznał, że nie był w stanie niezależnie potwierdzić wszystkich obciążających Davisa szczegółów jego relacji.
Ława przysięgłych ostatecznie przyjęła jednak wersję przedstawioną przez prokuraturę.
Prokuratura mówiła o odwecie po bójce w MGM Grand
Według śledczych zabójstwo Tupaca miało być odwetem za wydarzenia, do których doszło kilka godzin wcześniej w MGM Grand.
Shakur i osoby z jego otoczenia zaatakowali Orlando Andersona, siostrzeńca Davisa. Prokuratorzy twierdzili, że później Keefe D zdobył broń i dołączył do poszukiwania Tupaca oraz współzałożyciela Death Row Records Suge’a Knighta.
Biały Cadillac miał następnie zrównać się z BMW, którym jechali Shakur i Knight.
Tupac został postrzelony 7 września 1996 roku. Zmarł sześć dni później w wieku 25 lat.
Publiczne wypowiedzi Keefe D obróciły się przeciwko niemu
Sprawa Davisa miała wyjątkowy przebieg. Policja interesowała się nim już wiele lat temu, jednak przez długi czas nie doszło do postawienia go przed sądem.
Ostatecznie dużą część materiału dowodowego stanowiły jego własne słowa.
Książka, występy w dokumentach, medialne wywiady oraz nagrane rozmowy ze śledczymi zostały wykorzystane przez prokuraturę jako dowody. Historie, które Davis opowiadał publicznie przez lata, stały się jednym z najważniejszych elementów procesu zakończonego wyrokiem skazującym.
Keefe D może spędzić resztę życia w więzieniu
Po ogłoszeniu werdyktu prokuratorzy poinformowali, że zrezygnują z dodatkowego zarzutu związanego z działalnością w gangu.
Nie zmienia to jednak samego wyroku za morderstwo.
Keefe D pozostaje w areszcie bez możliwości wyjścia za kaucją i czeka na ogłoszenie wymiaru kary. Grozi mu dożywocie.
Po werdykcie Davis powiedział sędziemu, że zamierza złożyć apelację.
Wyrok kończy tym samym jeden z najdłuższych i najbardziej komentowanych rozdziałów w historii hip-hopu. Po niemal trzech dekadach od śmierci Tupaca Shakura sąd po raz pierwszy uznał konkretną osobę za karnie odpowiedzialną za jego zabójstwo.