foto: Shealah Craighead / oficjalne materiały prasowe Białego Domu
Donald Trump nadal twierdzi, że to on wygrał wybory prezydenckie w Stanach. Urzędujący prezydent składa protesty wyborcze i zamierza ponownie liczyć głosy. Być może jednym z tych, których nie może się doliczyć, jest głos, który Trumpowi obiecał Lil Pump. Młody raper na ostatniej prostej publicznie poparł kandydata republikanów, deklarując, że nie chce, by do władzy doszedł Joe Biden, bo to oznacza dla niego wyższe podatki. Problem w tym, że Pump nie zagłosował na Trumpa. Uspokajamy – nie zagłosował także na nikogo innego.
Serwis Page Six dotarł do informacji, że mimo iż raper osiągnął już wiek, pozwalający mu na udział w wyborach, nigdy nie zarejestrował się jako osoba chcąca wybierać swojego faworyta. Kto wie, może raper chciał zrobić Trumpowi na złość po tym, jak ten zapraszając go na scenę pomylił ksywkę artysty, wywołując spośród publiczności Lil Pimpa.