CGM

Maciej Stuhr komentuje konflikt Jacka Kawalca z Zenkiem Martyniukiem. „Śmiech bywa złośliwy, ale nie zawsze ma złe intencje”

Zenek Martyniuk nie zaakceptował parodii Jacka Kawalca

2026.08.25

opublikował:

Maciej Stuhr 2026 Foto K. Makurat

Foto; M. Makurat

Konflikt Jacka Kawalca i Zenka Martyniuka nadal budzi spore emocje. Wszystko zaczęło się od parodii „Przez Twe oczy zielone”, którą wykonał wokalista Budki Suflera. Zenek uznał, że materiał przekroczył granice satyry i zapowiedział kroki prawne. Teraz głos w sprawie zabrał Maciej Stuhr, który sam przez lata parodiował znanych muzyków i przekonuje, że śmiech nie zawsze musi oznaczać złą intencję.

Zenek Martyniuk nie zaakceptował parodii Jacka Kawalca

Kilka dni temu Jacek Kawalec opublikował prześmiewczą wersję jednego z największych hitów Zenka Martyniuka, „Przez Twe oczy zielone”. Problem w tym, że sam zainteresowany nie odebrał nagrania jako niewinnej parodii.

Martyniuk zwrócił uwagę przede wszystkim na sugestię, jakoby miał występować z wyłączonym mikrofonem. Jego zdaniem taki przekaz może być potraktowany nie jako żart, ale jako podważanie jego wiarygodności jako wykonawcy.

„Niby tłumaczył się, że jest satyrykiem, że parodiuje różne osoby. Tylko że w tym przypadku nie jest to już parodia” – mówił Martyniuk w rozmowie z Wirtualną Polską.

Dodał również, że występuje z muzykami na żywo i uważa sugestie dotyczące wyłączonego mikrofonu za nieprawdziwe.

„To nie jest parodia, tylko oczernianie mojej osoby na całą Polskę, a nawet na cały świat” – stwierdził.

Sprawa może trafić do sądu

Zenek Martyniuk zapowiedział podjęcie kroków prawnych. To sprawia, że sprawa przestaje być jedynie medialną sprzeczką między artystami, a może przenieść się na salę sądową.

Według jego stanowiska granica pomiędzy satyrą a pomówieniem została przekroczona w momencie, gdy w materiale pojawiły się sugestie odnoszące się do jego sposobu występowania.

Jacek Kawalec bronił wcześniej swojego prawa do parodii i podkreślał satyryczny charakter materiału. Napięcie pomiędzy artystami jednak nie opadło.

Maciej Stuhr o parodii i dystansie do siebie

O cały konflikt zapytany został Maciej Stuhr, który od lat związany jest nie tylko z aktorstwem, ale również ze sceną kabaretową.

Stuhr ma na koncie liczne parodie znanych artystów. W przeszłości brał na warsztat między innymi Grzegorza Turnaua i Stanisława Soykę.

W jego przypadku reakcje parodiowanych muzyków wyglądały jednak zupełnie inaczej.

„I przed Stanisławem, i przed Grzegorzem na żywo zagrałem tę parodię niejednokrotnie” – wspominał w rozmowie z Kozaczkiem.

Jak podkreślił, satyra nie doprowadziła do konfliktu. Wręcz przeciwnie, jego relacje z oboma artystami miały pozostać bardzo dobre.

„Z oboma panami po tych wydarzeniach, nie wiem, czy się zaprzyjaźniłem, ale na pewno byliśmy w bardzo miłej zażyłości” – powiedział.

Stuhr wspomina wspólny występ ze Stanisławem Soyką

Maciej Stuhr przypomniał również, że jego relacja ze Stanisławem Soyką rozwinęła się na tyle, że obaj wystąpili później razem.

„Ze Stanisławem zagrałem piosenkę 'Czas nas uczy pogody’ razem na cztery ręce przy jednym fortepianie” – opowiadał.

Dla aktora jest to przykład pokazujący, że parodia nie musi oznaczać braku szacunku do osoby, która staje się jej bohaterem.

Wręcz przeciwnie – w jego przypadku często dotyczyła ludzi, których sam bardzo cenił.

„Śmiech jest naszą bronią”

Stuhr podkreślił, że możliwość śmiania się z siebie i innych traktuje jako coś ważnego.

„Uważam, że śmiech jest naszą wspaniałą zdobyczą i bronią przeciwko temu, że świat bywa straszny” – powiedział.

Aktor zaznaczył również, że szczególnie ceni ludzi, którzy mają do siebie dystans i są w stanie zaakceptować żart na własny temat.

Jego zdaniem satyra może czasem być ostra, ale nie zawsze musi wynikać z niechęci.

Maciej Stuhr sam chciałby zostać sparodiowany

Stuhr przyznał także, że sam chętnie znalazłby się kiedyś po drugiej stronie.

„Bardzo chciałbym być takim człowiekiem, żeby ktoś się ze mnie ponachichrywał kiedyś, a żebym ja mu bił brawo. Marzę o takiej chwili” – powiedział.

W dalszej części wypowiedzi aktor jeszcze wyraźniej rozgraniczył złośliwość od intencji stojącej za żartem.

„Śmiech bywa złośliwy, ale nie zawsze jest podszyty złymi intencjami. Czasami możemy się śmiać z różnych słabostek, ale z miłości” – tłumaczył.

Stuhr o swoich idolach: „Podśmiewałem się z nich z wielkiej miłości”

Maciej Stuhr zaznaczył, że wybierając do swoich parodii Grzegorza Turnaua czy Stanisława Soykę, nie kierował się chęcią ich ośmieszenia.

Wręcz przeciwnie, byli to artyści, których podziwiał.

„Ja tak robiłem z moimi idolami. Podśmiewałem się z nich, owszem, ale z wielkiej miłości” – wyjaśnił.

Ta wypowiedź może być odczytywana jako pośredni komentarz do obecnego sporu Kawalca i Martyniuka, choć Stuhr nie rozstrzyga, kto ma rację w tym konkretnym konflikcie.

Konflikt Kawalca i Martyniuka nadal bez finału

Sytuacja pomiędzy Jackiem Kawalcem i Zenkiem Martyniukiem pozostaje napięta.

Pojawiały się wcześniej informacje o możliwości wspólnego występu obu artystów i próbie zakończenia sporu na scenie, jednak Martyniuk miał nie zgodzić się na taki kompromis.

Na razie nie wiadomo, czy zapowiadane przez niego kroki prawne rzeczywiście zakończą się procesem.

Wypowiedź Macieja Stuhra pokazuje natomiast drugą stronę dyskusji – pytanie o to, gdzie kończy się satyra, a zaczyna realne naruszenie czyjegoś wizerunku