CGM

Leon Myszkowski o sporze Steczkowskiej i Górniak: „Strzelanie ślepakami do siebie nawzajem”

Syn i manager Justyny o konflikcie z divą

2026.02.27

opublikował:

Leon Myszkowski o sporze Steczkowskiej i Górniak: „Strzelanie ślepakami do siebie nawzajem”

Foto: @piotr_tarasewicz / @cgm.pl

Relacja między Justyna Steczkowska a Edyta Górniak po raz kolejny stała się tematem medialnych nagłówków. Artystki wymieniły się publicznie uwagami, co szybko zostało okrzyknięte „wojenką”. Do sprawy odniósł się syn Steczkowskiej, Leon Myszkowski, który studzi emocje i przekonuje, że sytuacja została wyolbrzymiona.

„To nie była żadna drama”

Cała sytuacja zaczęła się od określenia „specyficzna”, którego Steczkowska użyła wobec Górniak. Wypowiedź została wyrwana z kontekstu i szeroko skomentowana w mediach. Górniak przyznała, że odebrała to jako komplement, a później Steczkowska doprecyzowała, co miała na myśli.

Myszkowski w rozmowie z mediami podkreślił, że nie nazwałby tej wymiany zdań konfliktem.

  • To była wojenka? Po prostu strzelanie ślepakami do siebie nawzajem. To było wycięte z kontekstu. Specyficzny to jest każdy z nas. Jest ping-pong, ale właściwie to bardziej strzelanie z kapiszonów, bo to nie były dramy – stwierdził.

Jego zdaniem była to zwykła wymiana zdań, która szybko się zakończyła i nie miała poważniejszego charakteru.

Media lubią podkręcać emocje

Leon Myszkowski zwrócił też uwagę na mechanizm działania mediów, które – jego zdaniem – potrafią nadać niewielkim nieporozumieniom rangę dużego konfliktu.

  • Zawsze podchodzę do tego z przymrużeniem oka. To bywa przerysowane i karykaturalne. Często pod spodem nie ma prawie niczego, a potem powstaje z tego coś gigantycznego. Taki jest urok mediów – podsumował.

Wszystko wskazuje więc na to, że między artystkami nie doszło do poważnej „dramy”, a cała sytuacja była raczej krótkim, medialnym „ping-pongiem” niż realnym konfliktem.