Edyta Górniak wróciła wspomnieniami do okresu, gdy mieszkała w Los Angeles. W rozmowie z Pomponikiem opowiedziała o niespodziewanym spotkaniu z Justinem Bieberem, do którego doszło w jednej z kawiarni.
Artystka przyznała, że oboje mieszkali w sąsiednich budynkach, jednak przez długi czas nie mieli okazji się poznać.
Rozpoznała Justina Biebera po charakterystycznym tatuażu
Jak wspomina wokalistka, Justin Bieber usiadł obok niej podczas wizyty w kawiarni. Choć nie chciała przyglądać się mu zbyt uważnie, szybko zorientowała się, z kim ma do czynienia.
– Spotkaliśmy się po prostu w kawiarni. Byliśmy sąsiadami. Słyszałam o tym, że mieszka w budynku obok, ale nie spotkaliśmy się aż do pewnego momentu. On usiadł koło mnie, nie chciałam się tak wpatrywać, ale poznałam go po tatuażu, który ma na szyi – opowiedziała.
„Dobrze, że nie jestem popularna na całym świecie”
Po krótkiej rozmowie z kanadyjskim gwiazdorem Edyta Górniak doszła do wniosku, że międzynarodowa sława wiąże się z ogromnymi ograniczeniami.
Wokalistka przyznała, że cieszy się z możliwości zachowania anonimowości poza Polską.
– Po tej rozmowie z nim poczułam, że fajnie, że jednak nie jestem osobą popularną w innych krajach. Mogę sobie gdzieś uciekać. On naprawdę nie ma gdzie się schować – powiedziała.
Edyta Górniak mieszkała w Los Angeles
W 2016 roku Edyta Górniak przeprowadziła się wraz z synem Allanem do Los Angeles, gdzie spędziła kilka lat. Pobyt w Stanach Zjednoczonych pozwolił jej funkcjonować z dala od zainteresowania polskich mediów i codziennego życia w kraju.
To właśnie w tym okresie doszło do przypadkowego spotkania z Justinem Bieberem.
Jak wspomina to spotkanie?
Zapytana o swoje wrażenia po rozmowie z gwiazdorem światowego popu, Edyta Górniak odpowiedziała krótko.
– Fajnie – podsumowała wspomnienie spotkania z Justinem Bieberem.
Choć była to jedynie krótka rozmowa, wokalistka przyznała, że uświadomiła jej, z jakimi wyzwaniami na co dzień mierzą się artyści cieszący się globalną rozpoznawalnością.