W procesie Lil Durka pojawiły się zeznania, które mogą mieć duże znaczenie dla sposobu, w jaki ława przysięgłych oceni teksty i teledyski rapera. Sanchay Jain, były wiceprezes ds. marketingu Alamo Records, przekonywał, że kontrowersje, fikcyjne historie i brutalne obrazy były w branży muzycznej wykorzystywane jako narzędzia marketingowe. Prokuratura interpretuje część twórczości Durka jako dowód jego pragnienia zemsty na Quando Rondo.
Były przedstawiciel wytwórni: „Opłaca się być prowokacyjnym”
Sanchay Jain współpracował z Lil Durkiem jeszcze przed jego związaniem się z Alamo Records, a w 2019 roku został jego product managerem. Zajmował się m.in. koordynowaniem premier, wywiadów, występów promocyjnych oraz teledysków.
Przed sądem tłumaczył, że jego zadaniem było zwiększanie zasięgu i przychodów generowanych przez muzykę rapera.
„Muzyka zdecydowanie jest biznesem.”
Jain wskazywał, że na sukcesie komercyjnym artysty zarabia cały system obejmujący m.in. management, wytwórnie, prawników, promotorów oraz organizatorów koncertów.
Według niego jednym ze sposobów zdobywania zainteresowania były kontrowersje.
„Opłaca się być prowokacyjnym.”
Jak tłumaczył, materiały wywołujące dyskusje generują publikacje w mediach i udostępnienia w serwisach społecznościowych, co może później przekładać się na większą liczbę odtworzeń.
Fałszywa historia o kontrakcie z Chicago Bulls
Jain podał przed sądem konkretny przykład pokazujący, jak daleko mogły posuwać się działania promocyjne.
Po tym, jak zainteresowanie wzbudziło nagranie przedstawiające Lil Durka grającego w koszykówkę, wytwórnia miała wypromować za pośrednictwem platformy Overtime historię sugerującą, że raper otrzymał 10-dniowy kontrakt z Chicago Bulls.
Taki kontrakt w rzeczywistości nie istniał.
Jain przyznał, że informacja była nieprawdziwa, ale została udostępniona przez tysiące osób i przyniosła dodatkowe zainteresowanie muzyką Durka.
Dla obrony może być to istotny argument. Prawnicy rapera próbują bowiem wykazać, że nie wszystkie elementy jego publicznego wizerunku należy interpretować jako dosłowny zapis rzeczywistych wydarzeń czy zamiarów.
„Przemoc sprzedaje się w rozrywce”
Jeszcze istotniejsza część zeznań dotyczyła brutalnych treści.
„Przemoc sprzedaje się w rozrywce.”
Jain zwrócił uwagę, że fikcyjna przemoc jest wykorzystywana komercyjnie nie tylko w muzyce, ale również w filmach czy grach.
To bezpośrednio łączy się z jednym z materiałów przedstawionych wcześniej ławie przysięgłych – niewydanym teledyskiem Lil Durka do „Redman”.
Niewydany teledysk „Redman” jednym z elementów sprawy
W materiale Lil Durk ściga i strzela do mężczyzny. Prokuratorzy dostrzegają podobieństwo przedstawionej postaci do Tyquiana „Quando Rondo” Bowmana.
Teledysk powstał po śmierci King Vona, który zginął w listopadzie 2020 roku podczas konfrontacji z osobami związanymi z otoczeniem Quando Rondo.
Według prokuratury materiał ma wspierać tezę, że Lil Durk pozostawał skupiony na odwecie za śmierć swojego bliskiego współpracownika.
Zeznania Jaina dają jednak obronie możliwość przedstawienia zupełnie innej interpretacji.
Alamo Records nie chciało wypuścić brutalnej wersji teledysku
Jain zeznał, że Alamo dawało artystom dużą swobodę w zakresie tekstów, ale znacznie bardziej restrykcyjnie podchodziło do oficjalnych teledysków.
Według niego polityka wytwórni zabraniała pokazywania broni oraz jednoznacznych aktów przemocy w klipach przeznaczonych do oficjalnej publikacji. Lil Durk i jego management mieli znać te zasady.
Jain otrzymał koncepcję „Redman” jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć i miał ostrzec management, że jedna ze scen narusza standardy Alamo.
Kiedy reżyser JerryPHD przesłał gotową wersję, scena strzelaniny nadal się w niej znajdowała. Jain ponownie miał poinformować ekipę, że w takiej formie klip nie może zostać oficjalnie wydany.
„Każdy, kto znał tę politykę, wiedział, że nigdy nie wypuścimy tego teledysku publicznie.”
Dla obrony może to być argument przeciwko interpretowaniu nagrania jako publicznej groźby. Prawnicy mogą wskazywać, że brutalna wersja była koncepcją artystyczną, która nie spełniała wymogów wytwórni i ostatecznie nie została oficjalnie opublikowana.
Lil Durk wycofał się po śmierci King Vona
Jain opowiedział również o zachowaniu rapera bezpośrednio po śmierci King Vona.
Według jego zeznań Lil Durk przestał promować muzykę i dezaktywował swoje profile w mediach społecznościowych. Management przekazał wytwórni, że raper przeżywa żałobę i przez nieokreślony czas nie będzie dostępny.
Jain miał przez około cztery tygodnie nie mieć z nim bezpośredniego kontaktu.
Sytuacja wpłynęła na plany dotyczące albumu „The Voice”. Lil Durk miał wrócić do publicznej aktywności wcześniej, niż zakładano, ponieważ materiał wyciekł do internetu, a wytwórnia obawiała się, że nieautoryzowane udostępnianie osłabi oficjalną premierę.
Obrona może wykorzystać ten fragment zeznań do podważania sugestii, że szybki powrót Durka do muzyki po śmierci King Vona należy interpretować jako element narastającego planu zemsty.
Śledczy nie rozmawiali z przedstawicielem Alamo o „Redman”
Podczas przesłuchania prawniczka Christy O’Connor zapytała Jaina, czy FBI lub inna agencja skontaktowała się z nim w sprawie powstania „Redman”.
Odpowiedział:
„Nie.”
Według jego wiedzy śledczy nie kontaktowali się również z osobami z Alamo lub Sony w celu poznania procesu powstawania teledysku.
Jain zaznaczył, że sam nie wiedział, kto dokładnie zaproponował brutalną fabułę ani jak wyglądał cały proces twórczy pomiędzy Durkiem a reżyserem. Był jednak osobą odpowiedzialną za ocenę, czy wytwórnia może oficjalnie opublikować gotowy materiał.
Sprawa nie opiera się wyłącznie na muzyce
Zeznania byłego przedstawiciela Alamo mogą być ważne dla interpretacji twórczości Lil Durka, ale prokuratura przedstawiła również dowody niezwiązane bezpośrednio z jego tekstami czy teledyskami.
W sprawie zeznawało trzech współpracujących z wymiarem sprawiedliwości świadków. Kavon „OTF Vonni” Grant zeznał, że Lil Durk miał zlecić operację wymierzoną w Quando Rondo. Kacey „OTF Jam” Hester oraz Keith „Flacka” Jones również obciążyli rapera po wcześniejszym przyznaniu się do winy.
Obrona argumentuje, że świadkowie mogą próbować przenieść odpowiedzialność na Durka, licząc na łagodniejsze potraktowanie we własnych sprawach.
Prawnicy rapera wskazują ponadto na rolę OTF Vonniego, który przyznał podczas procesu, że miał dostęp do kart Lil Durka, numerów PIN oraz innych danych finansowych.
Prokuratura przedstawiła także m.in. dokumentację podróży, monitoring, dane telefoniczne oraz informacje dotyczące transakcji finansowych.
Lil Durk oskarżony w sprawie ataku na Quando Rondo
Według federalnych prokuratorów Lil Durk miał zaoferować nagrodę za zabicie Quando Rondo w odwecie za śmierć King Vona.
Śledczy twierdzą, że członkowie grupy mieli śledzić Quando Rondo w Los Angeles, a 19 sierpnia 2022 roku w pobliżu Beverly Center doszło do strzelaniny.
Quando Rondo przeżył. Zginął natomiast jego kuzyn Saviay’a „Lul Pab” Robinson.
Lil Durk, Deandre „DeDe” Wilson oraz David „Browneyez” Lindsey odpowiadają przed sądem federalnym na pięć zarzutów, obejmujących m.in. spisek związany ze stalkingiem oraz zarzuty dotyczące wykorzystania środków komunikacji międzystanowej w ramach domniemanego zlecenia zabójstwa.
Wszyscy trzej nie przyznają się do winy. W przypadku skazania grozi im kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Ława przysięgłych usłyszała dwie zupełnie różne interpretacje
Proces wchodzi w kluczową fazę. Prokuratura przekonuje, że muzyka i materiały wizualne Lil Durka wpisują się w szerszy obraz jego rzekomego dążenia do odwetu na Quando Rondo.
Obrona odpowiada, że brutalność, prowokacja i nawet całkowicie fikcyjne historie były częścią mechanizmu sprzedaży muzyki i budowania zainteresowania artystą.
Zeznania Sanchaya Jaina mają wspierać właśnie tę drugą interpretację. Nie rozstrzygają one jednak kwestii pozostałych dowodów przedstawionych w procesie.
Mowy końcowe zaplanowano na wtorek. Następnie sprawa ma trafić do ławy przysięgłych, która zdecyduje o winie lub niewinności oskarżonych.