The Prodigy uczcili 30. rocznicę wydania swojego kultowego singla „Firestarter”, wspominając, jak utwór nagle stał się globalnym fenomenem i „eksplodował znikąd”.
Przełomowy moment w historii rave
Wydany w marcu 1996 roku „Firestarter” był pierwszym numerem jeden zespołu w Wielkiej Brytanii i jednym z utworów, które wyniosły muzykę rave z undergroundu do mainstreamu. Kluczową rolę odegrał w nim zmarły w 2019 roku Keith Flint, który po raz pierwszy wystąpił w nim jako wokalista.
„To było spontaniczne”
Liam Howlett i Maxim z The Prodigy wspominali, że sukces utworu był nieprzewidywalny:
„Pamiętam dokładnie każdą chwilę powstawania tego numeru. Keith wszedł do studia, usłyszał go i zaczął skakać po ścianach, a potem chwycił mikrofon.”
Dodali również:
„Wszystko było całkowicie spontaniczne, tak samo jak teledysk. Ludzie początkowo nie chcieli tego puszczać w radiu, ale to znalazło własną drogę i własny moment, aż eksplodowało znikąd.”
Kontrowersje i przełomowy teledysk
Teledysk do „Firestarter”, nagrany w opuszczonej stacji metra Aldwych w Londynie, wywołał ogromne kontrowersje i rekordową liczbę skarg w historii brytyjskiego programu Top of the Pops.
Styl Keith Flint – jego agresywna energia i charakterystyczny wygląd – stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli lat 90.
Dziedzictwo Keitha Flinta
Po śmierci Flinta w 2019 roku fani próbowali nawet przywrócić „Firestarter” na szczyt list przebojów. Choć nie udało się osiągnąć pierwszego miejsca, utwór ponownie trafił do Top 100 i przeżył renesans popularności.
„Jesteśmy z niego dumni”
Członkowie The Prodigy podkreślili, że utwór ma dla nich ogromne znaczenie emocjonalne:
„Jesteśmy dumni z tego numeru i dumni z niego dla Keefa.”
Trwała siła „Firestarter”
Dziś „Firestarter” pozostaje jednym z najważniejszych utworów w historii muzyki elektronicznej, a jego wpływ na kulturę lat 90. i rozwój sceny rave jest nadal odczuwalny.