Kizo odniósł się do wypowiedzi Peji, który przyznał, że odmówił udziału we wspólnym numerze. Poznański raper tłumaczył swoją decyzję tym, że Kizo w ostatnich latach mocno poszedł w stronę radiowych hitów i bardziej komercyjnych utworów. Kizo uważa jednak, że takie uzasadnienie jest niekonsekwentne, bo Peja sam nagrywał z artystami funkcjonującymi w mainstreamie.
Peja odmówił Kizo wspólnego numeru
Cała sytuacja rozpoczęła się od wypowiedzi Peji, który opowiedział o propozycji współpracy ze strony Kizo.
Raper z Poznania przyznał, że Kizo zaprosił go do nagrania utworu na płytę, która miała być bardziej rapowym projektem.
Peja zdecydował się jednak odmówić.
„Odmówiłem numeru Kizo, który zapraszał mnie na płytę. Mówił, że teraz będzie robił rapową płytę. Fajny gość, osobiście nic do niego nie mam, ale napisałem: 'mordka, nie obraź się, ale po tych wszystkich potupajkach, które odjłeś, nie potrafię. Nie wejdę w to'”*** – mówił.
Jego wypowiedź szybko odbiła się szerokim echem, szczególnie że Kizo w ostatnich latach rzeczywiście mocno rozwinął bardziej mainstreamową część swojej działalności.
Kizo: „To lekka hipokryzja”
Kizo postanowił odpowiedzieć na słowa starszego kolegi.
Nie ukrywał, że rozumie, iż Peja może nie chcieć nagrywać z nim ze względów artystycznych. Problem widzi jednak w sposobie uzasadnienia tej decyzji.
Jego zdaniem argument dotyczący radiowych przebojów nie jest do końca spójny z wcześniejszymi współpracami Peji.
„Rozumiem, że chodzi o numery z radia. Jest to lekka hipokryzja, bo nagrywał utwory z ludźmi, którzy też mieli numery w radiu, chociażby Malik Montana. Czy on wtedy nie robił też potupajek?” – stwierdził Kizo.
Kizo wskazał przykład Malika Montany
Raper zwrócił uwagę, że granica pomiędzy ulicznym rapem, mainstreamem i numerami radiowymi od dawna nie jest już tak wyraźna.
Wielu artystów nagrywa dziś zarówno bardziej surowe utwory, jak i kawałki skierowane do szerokiej publiczności.
Kizo od lat porusza się pomiędzy tymi światami.
Z jednej strony ma mocno rapowy rodowód, z drugiej stworzył wiele utworów, które dotarły daleko poza środowisko hip-hopowe i trafiły do radia.
Jego zdaniem samo nagrywanie komercyjnych kawałków nie powinno więc automatycznie przekreślać możliwości współpracy przy bardziej rapowym projekcie.
Peja zasugerował, że Kizo się obraził
W swojej wcześniejszej wypowiedzi Peja odniósł się również do kwestii Instagrama.
Zasugerował, że po odmowie wspólnego numeru Kizo miał przestać go obserwować.
Mogło to sugerować, że gdański raper źle przyjął brak zgody na współpracę.
Kizo potwierdził, że rzeczywiście przestał obserwować Peję, ale zaprzeczył, by miało to być bezpośrednio związane z odrzuceniem jego propozycji.
Dlaczego Kizo odobserwował Peję?
Według Kizo decyzja zapadła znacznie później.
Nie chodziło – jak tłumaczy – o urażoną dumę, ale o treści publikowane przez Peję w mediach społecznościowych.
„Przyjąłem to na klatę i faktycznie go odobserwowałem, ale dużo później. Jak mnie męczy oglądanie czegoś, na przykład sposób prowadzenia jego social mediów, to mam tak, że nawet własnych znajomych czy kolegów odobserwowuję, bo mi się nie chce tego oglądać” – wyjaśnił.
Kizo zastanawiał się również, dlaczego Peja powiązał odobserwowanie z odmową wspólnego numeru.
„Nie jestem na nic obrażony”
Mimo krytyki argumentacji Peji Kizo wyraźnie zaznaczył, że nie traktuje całej sytuacji jako początku konfliktu.
Nie zamierza również robić z niej beefu.
Wręcz przeciwnie – podkreślił, że nadal jest fanem poznańskiego rapera i docenia jego znaczenie dla polskiego hip-hopu.
„Ja naprawdę nie jestem na nic obrażony i dalej jestem jego fanem. Jestem wdzięczny za to, ile on wniósł do kultury hip-hop” – powiedział.
Dodał również:
„Nie ma między nami żadnej złej krwi. Trochę mi się zrobiło przykro, oczywiście”.