foto: kadr z wideo
Szokujące wyznanie menedżera Guns N’ Roses
Alan Niven, były menedżer Guns N’ Roses, ujawnił w wywiadzie dla magazynu Classic Rock zaskakującą historię z udziałem Slasha i Izzy’ego Stradlina. Według jego relacji, przed pierwszą trasą koncertową zespołu po Japonii, gitarzyści postanowili w nietypowy sposób uniknąć problemów celnych na lotnisku w Los Angeles.
SPRAWDŹ TAKŻE: Kto zdobędzie Fryderyki 2025? Bukmacherzy oceniają szanse
Przemycanie narkotyków i nieoczekiwane rozwiązanie
Zespół czekał na Axla Rose’a, gdy Izzy Stradlin zapytał Nivena, gdzie jest frontman. Jednocześnie Izzy podniósł mały boom box i powiedział: „W sumie nie obchodzi mnie to. Jestem gotowy. Mam swoje zapasy”. Menedżer początkowo miał nadzieję, że chodzi o ulubione utwory Stradlina, jednak szybko zorientował się, że chodzi o narkotyki, ukryte w boomboxie.
Niven ostrzegł go: „Mają psy i wszelkiego rodzaju elektroniczne urządzenia. Nie możesz tego ze sobą zabrać. Na pewno cię złapią. Idź do toalety i spuści to w kiblu” – poradził agent. Odpowiedź Stradlina była jednoznaczna: „To pieprzone marnotrawstwo dobrego towaru”.
„Etyka niemarnowania”: Jak Slash i Stradlin uniknęli zatrzymania
Nie tylko Stradlin miał ten problem. Po chwili pojawił się Slash i po usłyszeniu tej samej rady udał się do łazienki. Jednak, zamiast pozbyć się narkotyków, muzycy postanowili je skonsumować.
Według relacji Nivena, Stradlin wrócił „lekko chwiejąc się, a potem jego kolana się ugięły”, co było wyraźnym dowodem na to, że faktycznie połknął swoje zapasy. Slash również ledwo wszedł pokład samolotu.
Guns N’ Roses dotarli do Japonii
Pomimo dramatycznych wydarzeń, obaj gitarzyści dotarli na miejsce. Jednak dla Nivena sytuacja okazała się na tyle problematyczna, że musiał zmienić plany podróży: „Musiałem przełożyć lot i polecieć z Axlem następnego dnia, inną linią lotniczą”.