Podczas występu w The Howard Stern Show na SiriusXM, Yungblud stanowczo odrzucił stwierdzenie prowadzącego, że „rock umarł”. Stern przyznał, że czuje smutek, ponieważ kocha muzykę rockową, ale ma wrażenie, że gatunek ten odchodzi w zapomnienie.
Yungblud odpowiedział:
„Muzyka rockowa jest genialna i jej wartość docenia się z perspektywy czasu, bo to tak święty gatunek.”
Nostalgia vs. rzeczywistość
Artysta zauważył, że często starsze pokolenia oceniają współczesny rock przez pryzmat własnych doświadczeń:
„Każdy tata mówi: ‘Nie lubię tego zespołu. Brzmi jak to, co znałem w młodości.’ Zawsze tak jest.”
Rock nie potrzebuje jednego wybawcy
Yungblud odrzucił też mit, że jeden artysta musi „uratować rocka”:
„Ludzie zawsze wywierają presję, żeby ktoś przywrócił rock and rolla. ‘Kto uratuje rock and rolla?’ To kompletna bzdura.”
Nowe oblicza rocka
Raper i wokalista podkreślił, że współczesna scena rockowa jest różnorodna i ekscytująca. Wymienił zespoły, które wiodą prym w swoich podgatunkach: Knocked Loose, Turnstile (hardcore), Amyl and the Sniffers, Lambrini Girls (punk), oraz Fontaines [D.C.], Geese, Wunderhorse (indie).
Album „Idols” jako dowód żywotności rocka
Yungblud wskazał swój nowy album Idols jako przykład ambitnego, teatralnego rocka w 2025 roku. Artysta chciał wprowadzić do gatunku „teatr, showmanship, przygodę i dziewięciominutowe utwory”.
„Było to ryzykowne, ale mamy społeczność, kulturę i fanów, którzy nas wspierają. To było szalone, ale reakcja ludzi była niesamowita.”