Rok 2026 przyniósł wiele bolesnych pożegnań w świecie muzyki. Odeszli artyści, których utwory znały miliony słuchaczy, ludzie stojący za karierami największych gwiazd, a także przedstawiciele polskiej sceny hip-hopowej. Wśród nich znaleźli się m.in. Dolly Parton, Bonnie Tyler, Kavinsky, Clive Davis oraz trzej polscy raperzy – Koni, Lil Narcyz i Salvador.
1 listopada to moment, w którym szczególnie często wracamy pamięcią do osób, których zabrakło w ostatnich miesiącach. W 2026 roku świat muzyki stracił zarówno legendy z kilkudziesięcioletnim dorobkiem, jak i bardzo młodych twórców, którzy dopiero budowali swoją pozycję.
Clive Davis – człowiek stojący za karierami największych gwiazd
22 czerwca 2026 roku w wieku 94 lat zmarł Clive Davis – jedna z najbardziej wpływowych postaci w historii światowej branży fonograficznej.
Choć sam nie stał na scenie, jego wpływ na muzykę trudno przecenić.
Przez ponad sześć dekad uczestniczył w rozwijaniu karier artystów, którzy później stali się globalnymi ikonami. Wśród nazwisk związanych z jego działalnością znajdują się Whitney Houston, Aretha Franklin, Alicia Keys, Janis Joplin, Barry Manilow, Kelly Clarkson czy Bruce Springsteen.
Davis miał również ogromny wpływ na rozwój hip-hopu. Współtworzył z Seanem Combsem Bad Boy Records – jedną z najważniejszych rapowych wytwórni lat 90.
Był nie tylko szefem wytwórni i producentem wykonawczym, ale również człowiekiem potrafiącym dostrzec potencjał artysty na długo przed tym, zanim robiła to szeroka publiczność.
Jego śmierć symbolicznie zamknęła jeden z najważniejszych rozdziałów w historii współczesnego przemysłu muzycznego.
Dolly Parton – legenda muzyki country
25 sierpnia odeszła Dolly Parton. Miała 80 lat.
Amerykańska wokalistka była jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci w historii muzyki country, ale jej twórczość już dawno przekroczyła granice jednego gatunku.
Pozostawiła po sobie takie klasyki jak „Jolene” czy „9 to 5”. To również ona napisała „I Will Always Love You”, które wiele lat później w wykonaniu Whitney Houston stało się jednym z największych przebojów w historii muzyki popularnej.
Dolly Parton była także autorką tekstów, aktorką i filantropką. Przez dziesięciolecia zbudowała pozycję artystki, której znaczenie daleko wykraczało poza amerykańską scenę country.
Bonnie Tyler – jeden z najbardziej charakterystycznych głosów pop-rocka
W 2026 roku świat muzyki pożegnał także Bonnie Tyler.
Walijska wokalistka miała 75 lat i przez dekady pozostawała właścicielką jednego z najbardziej charakterystycznych głosów w światowej muzyce.
Jej największym przebojem pozostaje „Total Eclipse of the Heart”, ale ogromną popularność zdobyły również „Holding Out for a Hero” oraz „It’s a Heartache”.
Chropowaty wokal Tyler sprawiał, że trudno było pomylić ją z jakąkolwiek inną artystką. Jej największe utwory do dziś pozostają obecne w radiu, filmach, serialach i popkulturze.
Kavinsky – twórca kultowego „Nightcall”
28 lipca zmarł Vincent Belorgey, znany jako Kavinsky. Francuski producent i DJ miał 50 lat.
Dla szerszej publiczności na zawsze pozostanie przede wszystkim autorem „Nightcall”.
Utwór wykorzystany w filmie „Drive” z Ryanem Goslingiem stał się jednym z symboli współczesnego synthwave’u i pomógł w ponownym spopularyzowaniu estetyki elektronicznej inspirowanej latami 80.
Kavinsky stworzył wokół swojej muzyki charakterystyczny, filmowy świat pełen nocnych autostrad, neonów i analogowych syntezatorów.
Jego wpływ można było później usłyszeć u wielu wykonawców sięgających po retroelektroniczne brzmienia.
Stanisława Celińska – aktorka, która odnalazła drugie życie w muzyce
12 maja w wieku 79 lat odeszła Stanisława Celińska.
Choć przez większość życia kojarzona była przede wszystkim z teatrem i kinem, ważną część jej artystycznej drogi stanowiła również muzyka.
Jej charakterystyczny, głęboki głos i interpretacje pełne melancholii sprawiły, że jako wokalistka stworzyła własne, bardzo rozpoznawalne miejsce na polskiej scenie.
Była przykładem artystki, której działalności nie dało się zamknąć w jednej dziedzinie.
Iga Cembrzyńska – wokalistka, kompozytorka i aktorka
30 lipca w wieku 87 lat zmarła Iga Cembrzyńska.
Publiczność pamięta ją przede wszystkim z kina, ale Cembrzyńska przez lata była również silnie związana z muzyką.
Była wokalistką i kompozytorką, a jej artystyczny dorobek obejmował zarówno działalność sceniczną, jak i filmową.
Jej twórczość pozostawała nierozerwalnie związana z niepowtarzalnym stylem oraz wieloletnią współpracą artystyczną z Andrzejem Kondratiukiem.
Tim Curry – od „Rocky Horror” po własne nagrania
25 sierpnia zmarł również Tim Curry. Miał 80 lat.
Choć świat zapamiętał go przede wszystkim jako aktora, jego kariera była silnie związana z muzyką.
Ogromną popularność przyniosła mu rola doktora Franka-N-Furtera w kultowym „The Rocky Horror Picture Show”, w którym jego aktorstwo nierozerwalnie łączyło się ze śpiewem i sceniczną ekspresją.
Curry był również wokalistą i nagrywał własną muzykę.
Polski rap pożegnał trzech artystów
2026 rok był bolesny również dla polskiego hip-hopu.
Scena pożegnała trzech raperów – Lil Narcyza, Koniego z Beat Squadu oraz Salvadora. Każdy reprezentował inne pokolenie i inne oblicze rapu.
Najmłodszy z nich miał zaledwie 23 lata.
Lil Narcyz miał tylko 23 lata
Lil Narcyz, czyli Nikodem Czyżewski, był najmłodszym z trzech polskich raperów, których zabrakło w 2026 roku.
Miał 23 lata i kojarzony był z comedy-rapem – nurtem opierającym się na humorze, przerysowaniu i internetowej estetyce.
Jego śmierć pokazała również, jak szerokim pojęciem stał się dziś polski rap. Obok artystów tworzących klasyczny uliczny hip-hop rozwijają się twórcy wychowani już przede wszystkim na mediach społecznościowych i internetowej kulturze.
Koni z Beat Squadu. Weteran poznańskiego hip-hopu
Tomasz „Koni” Konys miał 43 lata.
Był przedstawicielem starszego pokolenia poznańskiej sceny i członkiem Beat Squadu oraz PDG Kartel.
Jego śmierć szczególnie mocno poruszyła słuchaczy pamiętających rozwój poznańskiego rapu z czasów, kiedy lokalne składy dopiero budowały swoją pozycję na ogólnopolskiej scenie.
Koni przez dłuższy czas zmagał się z chorobą nowotworową.
Jego żona informowała po śmierci:
„Przez długi czas toczył nierówną walkę z chorobą nowotworową, poddając się licznym leczeniom i trudom, których niewielu mogłoby wytrzymać.”
Salvador miał 26 lat
Trzecim przedstawicielem polskiej sceny rapowej, który zmarł w 2026 roku, był Salvador, czyli Wiktor J.
Miał zaledwie 26 lat.
Poznański raper był określany jako jeden z prekursorów rodzimego patotrapu i reprezentował zupełnie inne pokolenie niż Koni.
Jego działalność była związana z bardziej internetową, prowokacyjną i bezkompromisową odsłoną współczesnego rapu.
2026 rok przyniósł muzyce wiele bolesnych pożegnań
Lista osób związanych z muzyką, które odeszły w 2026 roku, pokazuje ogromną różnorodność ich dorobku.
Z jednej strony świat stracił ludzi, którzy przez kilkadziesiąt lat budowali historię światowej muzyki – Dolly Parton, Bonnie Tyler czy Clive’a Davisa.
Z drugiej odeszli twórcy związani z nowymi gatunkami i młodszymi pokoleniami odbiorców – Kavinsky, Lil Narcyz czy Salvador.
Polski hip-hop po tragicznym 2025 roku, kiedy pożegnał ponad dziesięciu przedstawicieli sceny, w 2026 roku stracił kolejne trzy osoby.
Każda z tych postaci zostawiła po sobie inną historię, ale łączy je jedno – muzyka, która po ich odejściu nadal pozostaje ze słuchaczami.