Suno po raz pierwszy oficjalnie przyznało w dokumentach sądowych, że do trenowania swoich modeli sztucznej inteligencji wykorzystywało materiały audio pozyskane z YouTube. Firma zajmująca się generowaniem muzyki za pomocą AI pozostaje w sporze sądowym z największymi wytwórniami, które zarzucają jej bezprawne korzystanie z chronionych nagrań.
Suno korzystało z materiałów z YouTube
Sprawa wyszła na jaw za sprawą dokumentów złożonych 1 września w amerykańskim Sądzie Okręgowym dla Dystryktu Massachusetts.
Jak opisuje „Music Business Worldwide”, Suno przyznało w nich, że podczas trenowania swoich modeli wykorzystywało „dane audio pozyskane z YouTube”.
To jeden z najważniejszych elementów trwającego sporu między firmą a Universal Music Group, Sony Music oraz Capitol Records. Wytwórnie twierdzą, że należące do nich nagrania były wykorzystywane bez odpowiednich licencji i zgody właścicieli praw.
Według powodów Suno miało pozyskiwać dźwięk z filmów zamieszczonych na YouTube za pomocą specjalnego oprogramowania umożliwiającego pobieranie materiałów audio. W zmienionym pozwie wymieniono między innymi narzędzia YT-DL oraz YT-DLP.
Wytwórnie przekonują, że wykorzystanie takich rozwiązań pozwalało omijać techniczne zabezpieczenia YouTube i pobierać chronione prawem autorskim nagrania.
Suno powołuje się na „fair use”
Suno nie zaprzecza już samemu wykorzystaniu materiałów z YouTube, ale kwestionuje podstawy prawne roszczeń wysuwanych przez wytwórnie.
Prawnicy firmy argumentują, że sposób używania chronionej muzyki powinien zostać uznany za tzw. „fair use”, czyli dozwolony użytek w rozumieniu amerykańskiego prawa.
Ich zdaniem modele Suno tworzą ostatecznie nowy produkt, który sam w sobie nie narusza praw autorskich.
Firma oskarżyła ponadto trzy wytwórnie o działania antykonkurencyjne i próbę utrzymania kontroli nad produkcją oraz komercjalizacją muzyki.
To właśnie odpowiedź na pytanie, czy wykorzystywanie chronionych nagrań do trenowania generatywnej sztucznej inteligencji może mieścić się w granicach „fair use”, może mieć ogromne znaczenie również dla innych firm rozwijających podobne technologie.
Wielkie wytwórnie pozwały Suno i Udio
Spór dotyczący Suno trwa od dłuższego czasu. Universal Music Group, Sony Music Entertainment i Warner Music Group wcześniej pozwały Suno oraz konkurencyjną platformę Udio, zarzucając firmom naruszenia praw autorskich na ogromną skalę.
Sytuacja skomplikowała się później, kiedy Warner zdecydował się zawrzeć porozumienie licencyjne z Suno i zakończyć własny spór z firmą.
Umowa ma umożliwić stworzenie licencjonowanego modelu funkcjonowania platformy. Artyści i autorzy, którzy zdecydują się uczestniczyć w takim systemie, mają otrzymywać wynagrodzenie oraz zachowywać kontrolę nad sposobem wykorzystywania swojej muzyki, wizerunku i innych chronionych elementów.
Artyści również pozywają Suno
Problemy prawne firmy nie ograniczają się jednak do konfliktu z wielkimi koncernami muzycznymi.
Na początku września grupa artystów, wśród których znalazł się Jason Isbell, złożyła kolejny pozew przeciwko Suno. Muzycy zarzucają platformie, że umożliwia użytkownikom naśladowanie tożsamości oraz charakterystycznego stylu konkretnych wykonawców bez ich zgody.
Spór ponownie zwraca uwagę na jeden z najważniejszych problemów związanych z generatywną sztuczną inteligencją: gdzie kończy się inspiracja i analiza istniejących utworów, a zaczyna naruszanie praw ich twórców.
Suno przegrało już sprawę z GEMA
W sierpniu Suno poniosło również porażkę w sporze z niemiecką organizacją zbiorowego zarządzania prawami autorskimi GEMA.
Organizacja przekonywała, że firma wykorzystywała do trenowania modeli AI utwory znajdujące się w jej repertuarze bez odpowiednich licencji i wynagrodzenia dla autorów.
W sprawie wymieniano między innymi „Daddy Cool” Boney M, „Mambo No. 5” Lou Begi oraz „Forever Young” Alphaville.
Rozstrzygnięcie niemieckiego sądu może mieć znaczenie również dla innych firm rozwijających generatory muzyki AI i zwiększyć presję na zawieranie umów licencyjnych z właścicielami praw.
Proces w Stanach Zjednoczonych pozostaje jednak nierozstrzygnięty. Samo przyznanie przez Suno, że materiały audio z YouTube były wykorzystywane do trenowania modeli, nie przesądza jeszcze, czy takie działanie zostanie przez sąd uznane za naruszenie prawa autorskiego.