foto: kadr z wideo
Do niecodziennego zdarzenia doszło przy luksusowej posiadłości Jay-Z i Beyoncé w East Hampton w stanie Nowy Jork. Według informacji przekazanych przez amerykańskie media, 63-letni kierowca wjechał z dużą prędkością w bramę wjazdową należącej do pary rezydencji, powodując poważne uszkodzenia.
Na miejsce natychmiast wezwano policję, która zatrzymała mężczyznę. Jego samochód został odholowany, a sam kierowca trafił do szpitala na badania.
Policja: nie było gróźb wobec Jay-Z i Beyoncé
Funkcjonariusze podkreślają, że nic nie wskazuje na to, aby incydent był wymierzony bezpośrednio w Jay-Z lub Beyoncé. Według śledczych zatrzymany sprawiał wrażenie zdezorientowanego i podczas interwencji nie wypowiadał gróźb ani nie wspominał nazwisk właścicieli posesji.
Policja bierze pod uwagę, że mężczyzna mógł cierpieć na problemy zdrowotne lub znajdować się w stanie dezorientacji. W jego pojeździe nie znaleziono broni ani żadnych materiałów sugerujących zaplanowany atak.
Trwa wyjaśnianie okoliczności
Z ustaleń śledczych wynika również, że przed wjazdem na teren posiadłości kierowca miał zatrzymać się przy innym domu w okolicy i pytać o konkretną osobę. Właściciel tej nieruchomości również miał odnieść wrażenie, że mężczyzna był zdezorientowany.
Na obecnym etapie dochodzenia policja nie potwierdziła, czy Jay-Z i Beyoncé przebywali w swojej wartej około 26 milionów dolarów rezydencji w chwili zdarzenia.
Nikt nie odniósł obrażeń
Według służb w wyniku incydentu nikt nie został ranny. Śledczy prowadzą dalsze czynności, które mają wyjaśnić przyczyny zdarzenia oraz ustalić, czy było ono wynikiem problemów zdrowotnych kierowcy, czy też innych okoliczności.